Wiesława Kluszczyńska
 Nie tu, a jednak


Zaczyn (na wiersz)

 

Dojrzewanie boli

jak rozrywający płuca pierwszy łyk powietrza

zdziwienie palców i dotyk krwi. otwiera się.

pół przymknięte przesiewa barwy oddziela temat

 

końcówka zdziwiona brakiem roli pluje w twarz

prześcieradła. morze wydobywa z języka sól.

na jednym oddechu wbiegamy na różne piętra.

wieży Babel brakuje naszych ja.

 

czerwień.

 

języki płomienia fioletowe z zimna szukają gazet.

słyszały. nic tak nie chroni przed wiatrem jak papier

dlatego zjadły ubraną w Newsweeka.

zasiedliła nimi koniec zapałki by przeczekały z nią mróz.

 

czerń.

 

kiedyś widziałam.

 

 

* * *

 
Z dokładnością do ostatniej kropki

podajesz datę urodzenia

jakby miała wyznaczać twój sens

dlatego potykasz się

o sekundę i na słupach wysokiego napięcia

krzyżujesz pasikoniki

swoją epokę kamienną

odstawiasz w kącie jak kulę inwalidzką

nie odwracasz głowy by nie widzieć jak

wiatr goni po polach zdefraudowane słowa

i przysięgi złamane przez ciebie

zamiast wykałaczek

 

zamykasz oczy coraz mocniej

przywierasz do śpiącego obok oddechu

który parzy język jak zamarznięta klamka

 

do ostatniej kropli jesteś

z ludzi i miejsc

 
 

 
Mężczyzna – odsłona L

 

17.23

Teleekspres odjechał z gwizdem

zabierając podarte na strzępy zaufanie

nie ma jej w domu

 

18.05

wbili nam gola

czajnik z wściekłością splunął gwizdkiem

w przerwie podają przepis na –

nie ma jej w domu

 

19.38

wiadomości zapowiadają ochłodzenie stosunków 

chmurka  lokalne burze

 

minąłem 20.00

jest

 

wychodzę na spacer

z psem

  

Kobieta – odsłona L

 
Kobieta która zgubiła swój wiek

a może tylko wepchnęła go głęboko do kieszeni

pamięci powierza swój wczorajszy sen

pokrzykującym nad kromką chleba wróblom

zdyszanym stukotem obcasów

obwieszcza zaskoczenie nową zmarszczką

i tym że zabrakło już łez

 

rdzewieją powieki

wszędobylskie dłonie drą na strzępy

wczorajszego mężczyznę

tak łatwo

krzyżuje na monitorze swoje zmory

lęki blokują klawiaturę

pozbawione nosówek spływają

łagodnie wzdłuż pochyłości spojrzenia

rozszczepienie zapewnia miękkie lądowanie

opuchnięte stopy nie mają siły przejść narastania

które w niej od niego od siebie od zawsze

 

tylko szept rzuconego na kolana dnia

przesypuje się w sparaliżowanych oczach

a szorstki język domaga się czasu

niedokonanego.

 

Proces

 Mężczyzna zasypia

spławik dłoni odruchowo zaciska się

zamiast kobiety złuszczona skóra ściany

wspiera jego sny

 

z materiałów dochodzeniowych wynika

że poszukiwany przez palce kształt

ma średnicę puszki piwa

media donoszą że dziewczęcych piersi

 

na  przeciwległym horyzoncie

kobieta śni mężczyznę o stu rękach 

i piwnych oczach

 

zasiedlono porzucony ocean śródłoża

poszlaki wskazują że pies i kot dokonały tego

w wyniku zmowy

 

ona i on dwa jedwabniki

czekające w kokonach kołder

na obiecane skrzydła

 

w falach prześcieradła tonie

linia złotego środka

 

 

* * *

 Koniec. znowu noc

w jej zaćmieniu. jest nierozpoznana

duchem ducha. nieobecnością w zanikaniu

nie byt. nie tu. a jednak. bardziej

skośne falowanie.