Romuald Rosiński
Czas, przestrzeń i język w poezji Grabonia 

Młodzi poeci piszą dziś na dwa sposoby. Jedni tworzą oceaniczne  poematy-traktaty, w których czytelnik od czasu do czasu złowi marlina, lecz częściej zahaczy o mieliznę. Inni – podążając za bardzo już niemłodą  modą – każą szukać światu uniwersum w okruchach swoich wiejskich lub małomiasteczkowych wspomnień – najlepiej z całkiem dojrzałym jabłkiem lub zapracowanym ojcem w tle, co ma być  metaforą nie zawsze wiadomo czego.
Graboń pisze inaczej. Wstrzelił się w środek: lubi pofilozofować i ma co wspominać, lecz nie czyni z tego osi dramatu – doświadczenie chwili jest dla niego tylko pretekstem do podjęcia wędrówki. Jest młody, więc wędruje globalnie – od wschodu do zachodu – w geografii przestrzeni, czasu i języka.
Przestrzeń nie budzi jego nieufności. Epatuje pięknem i jawi się jako źródło inspiracji:

chciałem być nieśmiertelny
podziwiać piękno Bieszczad
nigdy nie byłem
teraz zapomniałem
o przylatującej i śpiewającej
kukułce delikatnie przestraszonej
[Zachcianki]

Czas niepokoi. Graboń precyzyjnie definiuje przemijanie jako proces inflacyjny idei:

rupiecie są rzeczami
nie wyrzucaj
podaruj
następnym pokoleniom
wyjaśniając
misję
[Muzeum]

Język budzi największą nieufność Grabonia. Jest tylko niedoskonałym narzędziem stworzonym przez człowieka, zawodzi, gdy trzeba opisać coś więcej niż proste elementy rzeczywistości:

po głosie
zapada milczenie
przypomina to
niedokończony monodram

uchylone okno
działa
jak rozstrojony
odbiornik
[Czasami]

Z taką właśnie wiedzą rusza Graboń w wędrówkę w celu znalezienia sensu. Prowadzi czytelnika przez mniej lub bardziej  zachwycające plenery, ale przecież nie urok rzeczywistości jest tu najważniejszy. Graboń bardzo umiejętnie określa elementy scenerii jako symbole,  nadaje im głębsze znaczenie. Robi to subtelnie, posługując się oszczędnym opisem, chętnie sięga po metaforę.
W jego poezji każde słowo ma umotywowane miejsce. Spotykamy elementy turpizmu i mizerabilizmu, konsekwentne dążenie do tradycji awangard. Cenną cechą jest swobodna gra wyobraźni – interesujące metafory, odległe skojarzenia, trafne puenty.
„Wschód i zachód” to bardzo interesujący tomik i jest zapowiedzią dalszych sukcesów twórczych młodego autora.