Romuald Rosiñski
Recepcja twórczo¶ci Juliusza S³owackiego na Pomorzu i na Krajnie
 na prze³omie XIX i XX w.
 * * *
Na pocz±tku XX w. na Krajnie wyst±pi³o zjawisko powszechnej recepcji twórczo¶ci Juliusza S³owackiego. To zdanie wymaga szerszego komentarza, poniewa¿ rodzi co najmniej kilka wa¿nych pytañ: Co rozumiemy pod pojêciem Krajna? Czy w przyjêtym periodzie na poddanej intensywnej germanizacji Krajnie w ogóle zaistnia³y elementy polskiego ¿ycia kulturalnego oraz  literackiego? Je¶li tak – z jakich wynik³y przes³anek? Jakie dowody potwierdzaj± istnienie twórczo¶ci J. S³owackiego w krajeñskich spo³ecznych obiegach literatury?  Wreszcie – kim by³ S³owacki dla ówczesnych Krajan?  
Krajna, le¿±ca pomiêdzy Pomorzem i Kujawami, wspó³cze¶nie definiowana „jako bli¿ej nieokre¶lony region historyczno-geograficzny i kulturowy, obejmuje obszar po³o¿ony pomiêdzy ¶rodkow± i Doln± Noteci±  na po³udniu, a Draw± na zachodzie, rzekami Dobrzynk± i Kamionk± na pó³nocy oraz Brd± na Wschodzie”.  Oskar Kolberg traktowa³ tê ziemiê jako pó³nocn± granicê Wielkopolski. i poda³, ¿e Krajna (Krajina, Skrajna) rozci±ga siê za Nak³em, od Mroczy po Wieleñ.  Równie¿ A. Fischer oraz J. Gajek zaklasyfikowali Krajnê jako jeden z regionów wielkopolskich . W XIX w. Krajanami nazywano „lud zamieszkuj±cy obszern± ziemiê Krajny w Prusiech tera¼niejszych zachodnich i w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim oko³o miast: Z³otowa, Sêpólna, Koronowa, Wyrzyska, £ob¿enicy a¿ ku Bydgoszczy”.  W latach sze¶ædziesi±tych XX w. lingwi¶ci K. Nitsch i Z. Zagórski stwierdzili w dialekcie krajeñskim obecno¶æ licznych nalecia³o¶ci kaszubskich i pomorskich, co przyjêto jako dowód odrêbno¶ci Krajny od Wielkopolski, ale mog³o to tak¿e ¶wiadczyæ, i¿ Krajna etnicznie nie jest terytorium jednolitym.  W zwi±zku z tym wspó³cze¶nie umownie u¿ywa siê pojêæ Krajna Wa³ecka, Krajna Z³otowska oraz Krajna Nakielska.
W ramach dygresji warto zaakcentowaæ fakt, ¿e polityka niekiedy dziwnie determinuje historiê regionów. W pozostaj±cych w granicach przedwojennej Polski Sêpólnie, Kamieniu i Wiêcborku prawie 40% mieszkañców stanowili Niemcy. „Tymczasem w granicach Niemiec pozostawiono tereny o przewadze ludno¶ci polskiej”  - czê¶æ ziemi z³otowskiej.
Tymczasem bezpo¶rednio w okresie przedrozbiorowym oraz w pierwszych latach zaborów zdecydowanie polski charakter mia³y Nak³o (mieszka³o tu ok. 80% Polaków) , Mrocza (ponad 90% Polaków) i Kamieñ (ok. 80%).  W Wiêcborku Polacy stanowili po³owê liczby mieszkañców, w Sêpólnie ok. 25 %. W £ob¿enicy trzy grupy narodowo¶ciowe (Polacy, Niemcy, ¯ydzi)  by³y mniej wiêcej tak samo liczne. W dobie zaborów struktura ludno¶ci Krajny uleg³a zasadniczej zmianie. W wyniku prowadzonej przez w³adze pruskie akcji kolonizacyjnej i germanizacyjnej znacz±co wzros³a liczba ludno¶ci niemieckiej. Na prze³omie XIX i XX stulecia ludno¶æ niemiecka przewa¿a³a liczebnie w Sêpólnie, Wiêcborku i Nakle. W £ob¿enicy oraz w Mroczy liczby Polaków i Niemców by³y zbli¿one. W Kamieniu Niemców stanowili niespe³na 9% ogólnej liczby mieszkañców.

* * * germanizacja
Po pierwszym rozbiorze Polski Krajna sta³a siê scen± eksperymentów germanizacyjnych, stanowi³a „obszar do¶wiadczalny dla szerszej, wielokierunkowej akcji germanizacyjnej”.  Podstawowym celem w³adz pruskich by³o stworzenie z Okrêgu Nadnoteckiego wzorcowego obszaru kolonizacyjnego, tak¿e w obrêbie spo³ecznym.
Na pocz±tku lat siedemdziesi±tych XVIII w. nazwom miejscowo¶ci krajeñskich nadano niemieckie brzmienia, np: Wirsitz (Wyrzysk), Flatow (Z³otów), Wisek (Wysoka), Mrotschen (Mrocza), Nackel albo Nakel (Nak³o), Weissturm (Bia³owie¿a), Dronzno (Dr±¿no), Hohenwalde (Drzewianowo), Lindenburg (Kosowo), Grünhausen (Ostrowo), Rosmin (Ro¶cimin), Wirsa (Wyrza).  Zmieniono herb Nak³a. Jako jêzyk urzêdowy uznano niemiecki.  Usuwano Polaków z administracji.
Polska prasa w Bydgoszczy bi³a na alarm: „Jeste¶my ¶wiadkami dziwnego zjawiska w Prusach. Starodawne wsi i miast nazwy polskie ustêpuj± miejsca nazwom niemieckim, czêsto bardzo cudacznym. Po przechrzczeniu miejscowo¶ci na niemieckie przysz³a kolej na nazwiska rodowe. Ju¿ nie wystarczaj± wyko¶lawienia nazwisk naszych w urzêdach cywilnych przez fa³szyw± pisowniê i nadawanie nazwiskom ¿eñskim koñcówek mêskich lub odwrotnie. (...) Jeszcze wiêksza  (...) bole¶æ przy zamianie imion ¶wiêtych Patronów i Patronek, otrzymanych na chrzcie, gdy ju¿ nie Jan, Piotr, Ignacy, W³adys³aw, Stanis³aw, lecz nadal Hans, Fritz, Moritz, Gottlieb nazywaæ siê maj±”. 
Dzia³ania germanizacyjne nasili³y siê  w II po³. XIX w. „W 1890 r. nast±pi³ moment szczytowy germanizacji Nak³a. Na 7200 mieszkañców statystyka notuje: 4200 Niemców, 2420 Polaków i 580 ¯ydów. Obraz ten jest tym bardziej przygnêbiaj±cy, gdy spojrzymy na podzia³ narodowo¶ciowy osób zajmuj±cych siê przemys³em, handlem i rzemios³em. W tych grupach zawodowych znajdujemy a¿ 171 Niemców, 87 ¯ydów i tylko 72 Polaków”.  Powsta³e w 1873 r. Gimnazjum w Nakle otrzyma³o wybitnie niemiecki charakter. W 1868 r. kuria biskupia odwo³a³a z parafii nakielskiego proboszcza, ksiêdza Teodora Hennera. „Znaj±c jego troskê o rozwój szkó³ elementarnych, wyra¼ne akcentowanie polsko¶ci, mo¿na domniemywaæ, ¿e nie by³ on wygodnym partnerem dla w³adz pruskich.”  Trwa³a niemiecka akcja propagandowa. Od 1896 r. piêæ razy w tygodniu ukazywa³o siê hakatystyczne  pismo „Nakel Zeitung”. Zwi±zek M³odzie¿y Katolickiej w Mroczy zosta³ uznany przez pruskie w³adze za „polityczny” i poddany zaostrzonej kontroli.
Moc± ustawy z 1876 r. ostatecznie usuniêto jêzyk polski ze wszystkich urzêdów i instytucji. Zakazano krzewienia kultury polskiej. W 1908 r. wesz³a w ¿ycie ustawa o stowarzyszeniach  i organizacji zebrañ publicznych, nakazuj±ca u¿ywanie na zebraniach wy³±cznie jêzyka niemieckiego, je¶li w danej jednostce organizacyjnej ludno¶æ niemiecka przekracza 40% ogó³u.
W³adze pruskie czyni³y starania, by zminimalizowaæ nauczanie w jêzyku polskim, a z czasem zlikwidowaæ je zupe³nie. „Formalny akt z 1818 r. okre¶la³ rolê jêzyka niemieckiego nastêpuj±co: „we wszystkich szko³ach obcojêzycznych winna byæ obok jêzyka krajowego udzielana nauka zupe³na w jêzyku niemieckim odpowiednio do stopnia szko³y”.  Zgodnie z t± zasad± stopniowo wprowadzano do szkó³ niemiecki jako jêzyk wyk³adowy. W rozporz±dzeniu z 13 grudnia 1822 r. minister o¶wiaty Karol Alenstein przekonywa³: „ A¿eby Polacy mogli byæ zupe³nie dobrymi poddanymi i mogli braæ udzia³ w korzy¶ciach instytucji pañstwowych jest po¿±dane i potrzebne, aby rozumieli jêzyk krajowy i mogli siê nim porozumiewaæ. Natomiast nie jest potrzebne, by w tym celu musieli siê wyrzec swego jêzyka ojczystego, ani te¿ musieli swój jêzyk postponowaæ (...). Religia i jêzyk s± najwa¿niejszymi ¶wiêto¶ciami narodu, na nich polega ca³y jego sposób my¶lenia i pojmowania.”   Ministerialne rozporz±dzenie  z 1834 roku okre¶la³o, „¿e mo¿na we wszystkich klasach szkó³ powszechnych przeznaczyæ 7 godzin tygodniowo na naukê czytania w jêzyku polskim." 
W drugiej po³owie XIX w. pozory liberalizmu jêzykowego w szko³ach zosta³y ostatecznie zarzucone. Na podstawie ustawy z marca 1872  szkolnictwo oddano pod ¶cis³y nadzór pañstwa. „W latach 1872-1873 wprowadzono we wszystkich szko³ach polskich w pañstwie pruskim jêzyk niemiecki jako wy³±czny przedmiot nauczania. W jêzyku polskim mo¿na by³o udzielaæ jedynie lekcji religii. Od 1900 r. w³adze pruskie zezwoli³y u¿ywaæ jêzyka polskiego tylko na zajêciach religii w trzech najni¿szych klasach szkó³ ludowych.”  W 1866 r. rozpoczêto realizacjê tajnego zarz±dzenia, nakazuj±cego wysy³aæ nauczycieli w³adaj±cych jêzykiem polskim do pracy w odleg³ych rejonach  Niemiec. W roku 1877 polscy nauczyciele zostali zmuszeni do wyst±pienia z polskich organizacji.
„W pierwszych latach zaborów Pomorze, niezwykle czynne i ¿ywotne umys³owo w dobie o¶wiecenia, pogr±¿a³o siê w wyniku polityki kulturalnej zaborcy w stan apatii. Stopniowo przesta³y tu oddzia³ywaæ najwa¿niejsze bod¼ce, które aktywizuj± d±¿enia kulturotwórcze spo³eczeñstwa: ksi±¿ka, prasa, s³owo polskie w szkole i ko¶ciele”.  U schy³ku XVIII w. nast±pi³ kryzys kultury polskiej, dotkn±³ wszystkie stany tak g³êboko, ¿e nawet „lud wiejski nie zniemcza³ wprawdzie, zapomnia³ swej odrêbno¶ci narodowej, mówi³ po polsku, lecz przestawa³ siê ju¿ nazywaæ Polakiem, a zwaæ siê raczej lubi³ katolikiem, bo ksiê¿a niemieccy po wielu parafiach starali siê o wysuniêcie wyznania ponad narodowo¶æ (...) Utraci³ nadto prawie we wszystkich okolicach strój swój ludowy i przyswajaæ sobie pocz±³ obyczaj niemiecki.” .
6 maja 1926 r. starosta wyrzyski otrzyma³ nastêpuj±ce pismo: „Organizatorzy Do¿ynek w Spale z upowa¿nienia Kancelarii Cywilnej Prezydenta RP zapytuj±, czy na terenie powiatu (...) znajduje siê grupa etniczna Krajniacy.” Organizatorzy wyja¶niali, ¿e pragn± zaprezentowaæ i „pobudziæ do ¿ycia grupy etniczne i obyczaje ludowe”. Starosta udzieli³ odpowiedzi, ¿e na Krajnie „nie znajduje siê grupa etniczna Krajniacy ani te¿ inna grupa etniczna,  (...) w efekcie tego, ¿e na terenie tutejszego powiatu ludno¶æ nie nosi w ogóle stroju malowniczego, nie da siê stworzyæ wspomnianej grupy”. 
W grudniu 1927 r. starosta sêpoleñski nakaza³ burmistrzom oraz wójtom sporz±dziæ rejestr „grobów i pomników po powstañcach z lat 1794-1863”. Z informacji przekazanych staro¶cie przez urzêdników z Sêpólna, Wa³dowa, Ma³ej Cerkwicy, Kamienia, Suchor±czka, Zakrzewka, Orze³ka, Du¿ej Cerkwicy, Sypniewa, Waldowa, I³owa, So¶na, Wiêcborka, Lutówka i Komierowa wynika³o, ¿e nie znaleziono ani jednego grobu lub pomnika powstañca. 

* * * strajk
Mimo wzmo¿onej germanizacji „ludno¶æ polska Pomorza zachowa³a pragnienie utrzymania os³abionych przez rozbiory zwi±zków z macierz±. (...) Przedrukowany w „Kurierze Poznañskim” z 1830 r. (nr 288) artyku³ francuskiego pisma „Revue Bleue” (...) zamieszcza znamienne o¶wiadczenie historyka sztabu pruskiego, który z przebiegu branki wojennej w 1813 r. wywnioskowa³: „Ludno¶æ Prus Zachodnich by³a bardzo s³abo zgermanizowana. By³a ona w swej wiêkszo¶ci polska (...). Jêzyk polski dominowa³ zw³aszcza w okrêgach Tczewa, Starogardu, Chojnic i Kamienia. Oprócz jêzyka, ta czê¶æ ludno¶ci zachowa³a wszystkie cechy charakteru polskiego i po¿±da³a przede wszystkim Polski wolnej i niepodleg³ej.”  
Wa¿ny dla rozwoju polskiej kultury na Pomorzu by³ rok 1848, który „zainaugurowa³ dzia³alno¶æ spo³eczn± równocze¶nie na wielu odcinkach ¿ycia zbiorowego. Zorganizowany wysi³ek przedstawi³ (...) Teodor Donimirski, wspominaj±c fakt za³o¿enia Towarzystwa Pomocy Naukowej (1848 r.) oraz powo³anie do ¿ycia wielu czytelni i bibliotek w ramach szeroko zakrojonej dzia³alno¶ci Ligi Polskiej” .
Józef Ignacy Kraszewski, powo³uj±c siê na listy czytelników i informacje korespondenta prasowego, pisa³, ¿e ludno¶æ polska przejê³a wiele z niemczyzny, lecz jedynie powierzchownie. Stwierdzi³: „znamy mnóstwo ludzi (...) z Prus (...), ¼le mówi±cych po polsku, ale my¶l±cych wybornie”.  Jako „wyborne my¶lenie” wymienia³ dzia³alno¶æ na niwie narodowej: pracê o¶wiatow±, rozwój pi¶miennictwa, aktywno¶æ naukow±.
Dla Krajan patriotycznym przes³aniem sta³y siê równie¿ s³owa biskupa che³miñskiego, ks. Franciszka Ksawerego Rydzyñskiego. W Nie¿ychowie k. Wyrzyska, przemawia³ do zebranych: „Nie¶cie na ³ono Ojczyzny odradzaj±cej siê ofiarê serc Waszych, ¶wiêty ten obowi±zek niech nigdy nie niknie z oczu Waszych.”   Redaktor „Dziennika Bydgoskiego” komentowa³: „(...) nie ziemia, nie stan posiadania stanowi o bycie i ¿yciu narodu, lecz serce polskie. Dopóty 20 milionów serc czuæ bêdzie po polsku, dopóty Polska istnieæ nie przestanie”.
Spo³eczeñstwo polskie podjê³o szereg dzia³añ na rzecz utrzymania i rozwoju kultury ojczystej. Przede wszystkim rozpoczê³o walkê o prawo do u¿ywania jêzyka polskiego.
18 grudnia 1887 r. w £ob¿enicy odby³ siê zorganizowany przez Mariana Seydê wiec w obronie jêzyka polskiego.
 20 maja 1901 r. w Wielkopolsce wybuch³ strajk szkolny przeciwko nauczaniu religii w jêzyku niemieckim. Na Pomorzu wyst±pienia mia³y miejsce w Starogardzie (1905 r.), we wsi Osieczyny w powiecie starogardzkim (listopad 1905 r.), w kaszubskich R±tach (lipiec 1905 r.). We wrze¶niu 1905 r. i w nastêpnych miesi±cach odby³y siê masowe wiece we wszystkich wiêkszych miejscowo¶ciach pomorskich: w Pelplinie, Grudzi±dzu, Toruniu, Czersku, Starogardzie, ¦wieciu, Che³mnie, Tucholi, Lalkowach, Nie¿ywiêciu, Lisewie, Golubiu. W Pelplinie uchwalono wys³anie petycji w obronie jêzyka polskiego do episkopatu, do Rzymu i do w³adz regencji.  W Grudzi±dzu 10 pa¼dziernika 1906 r. zredagowano rezolucjê: „My (...), ojcowie rodzin katolicko-polskich, protestujemy przeciwko narzucaniu dzieciom naszym w nauce religii niezrozumia³ego niemieckiego wyk³adu (...), upraszamy wysok± w³adzê duchown±, aby raczy³a przeszkodziæ nadu¿ywaniu religii do germanizacji, a wiêc do celów politycznych.”
Pro¶by pisemne o podobnej tre¶ci wysy³ano do w³adz. Np. do biskupa che³miñskiego  nap³ynê³y podpisane przez 26.710 osób petycje z 509 miejscowo¶ci.  Na prze³omie grudnia 1906 r. i stycznia 1907 r. do w³adz pañstwowych i ko¶cielnych wys³ano petycje z 673 miejscowo¶ci. Podpisy z³o¿y³o 34.369 osób.
W pa¼dzierniku 1906 r. wybuch³ strajk szkolny. „Dzieci odmawia³y wszelkich odpowiedzi, zwraca³y w szkole lub niszczy³y niemieckie podrêczniki. W po³owie listopada na Pomorzu strajkowa³o 40 tysiêcy dzieci.”  Do po³owy grudnia 1906 r. do strajku przyst±pi³o blisko 300 szkó³.
Na Krajnie uczniowie strajkowali w latach 1906-1907. Protest zosta³ poprzedzony wys³aniem przez rodziców pró¶b do w³adz niemieckich o zachowanie nauczania religii po polsku. Akcjê tê popar³ Ko¶ció³, ksiê¿a rozdawali formularze ze zredagowanym tekstem pro¶by.
 Poniewa¿ dzia³ania rodziców nie da³y ¿adnych rezultatów, dzieci polskie ze szko³y katolickiej w Wyrzysku podjê³y strajk. „W¶ród uczestników byli m.in. Józef Romiñski i pó¼niejsza jego ¿ona - Franciszka Rewoliñska, Rozalia Rola, Kazimierz Kamiñski, Pelagia Donderska, Jadwiga Jachecka. (...) Dzieci wyrzyskie otrzyma³y karê 4 uderzeñ trzcin± po d³oni i dodatkowy areszt szkolny po po³udniu przez pó³ roku. Rodzice dzieci, które najd³u¿ej strajkowa³y, tj. Romiñskich, Hordyków, Matuszewskich i Halickich, stanêli przed s±dem w Pile, gdzie wymierzono im kary pieniê¿ne. W Glesnie nauczyciel Ja¶kowski zrezygnowa³ z pracy, aby nie katowaæ polskich dzieci. Strajkuj±ce dzieci poparli cz³onkowie wyrzyskiej „Stra¿y”. Murarz  Franciszek Krawiecki z Wyrzyska zosta³ (...) 9 stycznia 1907 r. postawiony przed s±dem w Pile za to, ¿e obrazi³ nauczyciela szko³y katolickiej w Gromadnie i usi³owa³ wp³yn±æ na dzieci, aby odpowiada³y tylko po polsku. S±d wymierzy³ mu karê 8,5 miesi±ca aresztu.”  Doktor Stañczyk musia³ zap³aciæ 200 marek grzywny, poniewa¿ wystawia³ pobitym dzieciom ¶wiadectwa dokumentuj±ce ch³ostê. W ocenie prokuratora pruskiego „(...) podnieca³ strajk swymi atestami i wyra¿a³ lekcewa¿enie niemieckim nauczycielom.” 
Do strajku przy³±czy³y siê dzieci z obwodu mroteckiego. „Pruska inspekcja szkolna kara³a administracyjnie (...) rodziców, a wobec dzieci stosowano ch³ostê. Wielu mieszkañców Mroczy i okolicy zap³aci³o na³o¿one na nich mandaty. Inni byli represjonowani przez areszt lub grzywnê. Zwolniono z pracy rodziców zatrudnionych w instancjach pruskich, którzy popierali strajk szkolny. Kierownik Szko³y Elementarnej w Mroczy Roman Stojaczyk zakaza³ swoim synom brania udzia³u w obowi±zkowej nauce religii w jêzyku niemieckim, za co decyzj± landrata w Wyrzysku zosta³ zwolniony ze stanowiska.”  W kronice parafii mroteckiej znajdujemy informacjê: „Wobec dzieci zastosowano ch³ostê, w wyniku której zmar³a Pelagia Palacz”.  W pozosta³ych szko³ach regionu strajk przybra³ ³agodniejszy przebieg- tak jak np. w Wiêcborku i Komierowie, gdzie „(...) walka o prawa jêzyka polskiego ogranicza³a siê do udzielania po polsku odpowiedzi na pytania nauczyciela religii”.
W sprawozdaniu z czerwca 1907 r. inspekcja szkolna nazwa³a strajk „epidemiczn± chorob±, na któr± zapad³o oko³o 3000 dzieci w 40 szko³ach powszechnych. Inspektor wspomina³ te¿ o religijnym fanatyzmie mieszkañców Wyrzyska, Sadek, Mroczy, Górki, Kosztowa i Gromadna.”
* * * filomaci
Obrona jêzyka polskiego by³a g³ównym celem krajeñskiego ruchu filomackiego, przede wszystkim w Gimnazjum w Nakle n. Noteci±.
Ko³o nakielskie powsta³o w drugiej po³owie XIX w., mniej wiêcej w tym samym czasie co ko³a w Bydgoszczy, Gnie¼nie, Inowroc³awiu, Kcyni.  W latach dziewiêædziesi±tych przyjê³o imiê Adama Mickiewicza. Wraz z ko³ami z Bia³ogardu, Brodnicy, Bydgoszczy, Che³mna, Chojnic, Gniezna, Krotoszyna, Leszna, Ostrowa Wielkopolskiego, Poznania, Rogo¼na, ¦remu, W±growca, Torunia zawi±za³o „Czerwon± Ró¿ê”. W¶ród najaktywniejszych dzia³aczy byli Dettloff Szczêsny (jeden z inicjatorów i prezes Ko³a w 1896 r., delegat „Czerwonej Ró¿y” na gimnazja okrêgu pó³nocnego), Boles³aw Szulczewski (prezes „Czerwonej Ró¿y” w ostatnich latach XIX w.), Bronis³aw Szulczewski (cz³onek „Czerwonej Ró¿y”).  Prawdopodobnie w 1901 r. nakielskie Ko³o Samokszta³ceniowe  im. Adama Mickiewicza przekszta³ci³o siê w ko³o Towarzystwa Tomasza Zana.
Cz³onkowie zbierali siê w domach zaufanych przyjació³, np. Kazimierza Wiliñskiego, Kamiñskiego, Bartkowskich. Wyg³aszali referaty po¶wiêcone literaturze polskiej, recytowali wiersze, ¶piewali pie¶ni patriotyczne. Np. wieczorem 23 pa¼dziernika 1915 r. s³uchali muzyki fortepianowej („Fantazja”, „La madonna”) i skrzypcowej („Parole d`amour”), uczestniczyli w zajêciach literackich (wyk³ad, recytacja utworów „Oni...” „¦wiêta mi³o¶ci kochanej ojczyzny”, „O Matko Polsko”, „Pie¶ñ na dzisiaj”). 
W 1915 r. nakielskie ko³o wydawa³o miesiêcznik kulturalno-literacki „Sztandar”. Komitet redakcyjny tworzyli: Tadeusz Pietrykowski, Edmund Bartkowski, Kazimierz Wiliñski,  Stefan Wilicki, Konrad Wierzbicki, Grzegorz Handke. Pismo zawiera³o 12-16 stron, prezentowa³o wielk± poezjê narodow± oraz wiersze filomatów z Nak³a. Ukaza³o siê 5 numerów -  pierwszy 1 kwietnia 1915 r., ostatni - 1 pa¼dziernika 1915 roku. Wed³ug T. Pietrykowskiego  pierwszy numer „Sztandaru” ukaza³ siê w czerwcu 1915 r. M³odzi redaktorzy poruszali miêdzy innymi nastêpuj±ce zagadnienia: „Obowi±zki m³odzie¿y polskiej”, „Kto nam da woln± Polskê”.  
Cz³onkowie nakielskiego TTZ anga¿owali siê tak¿e w inne formy dzia³alno¶ci spo³ecznej. Edmund Bartkowski, Kazimierz Rybka, Kazimierz Susa³a w 1913 r. za³o¿yli  Dru¿ynê Skautow± im. Tadeusza Ko¶ciuszki i prowadzili æwiczenia z harcerzami. Jan S³awiñski w 1913 r. zosta³ dru¿ynowym skautów. Harcerzem by³ m.in. brat Edmunda, Wiktor. Kazimierz Ró¿kowski utworzy³ dru¿ynê strzeleck±.
Krajanie uczestniczyli równie¿ w pracy kó³ dzia³aj±cym poza regionem, np. Leon Sumiñski, W³adyslaw Seyda („Ul” w Wa³czu), Zygmunt Rogala, Czes³aw Rogala i Mieczys³aw Rzewuski (ko³o chojnickie), Jan Ornass i Franciszek Lange (gimnazjum w Che³mnie).
Ko³o wa³eckie opar³o swoj± dzia³alno¶æ na statucie wejherowskiego „Wiecu”. Jako g³ówne cele przyjê³o „krzewienie i utrzymanie jêzyka polskiego w ogóle, jako te¿ zachowanie go od okaleczeñ narzeczem kaszubskim i niemieckim” .  Cz³onkowie, od 1877 r. zrzeszeni w autonomicznych kó³kach „Bia³y Orze³” i „Pogoñ”,  przybrali pseudonimy - najczê¶ciej z utworów Mickiewicza. Realizowali bogaty program nauczania. Omawiali zagadnienia historyczne, m.in. panowanie Boles³awa Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, szczególne znaczenie Konstytucji 3 maja. Wa¿n± rolê pe³ni³ kurs geografii. Jednak podstaw± by³a nauka literatury ojczystej. W zestawie lektur znalaz³y siê: „Gra¿yna”, Konrad Wallenrod”, „Powrót taty”, „¦witezianka”, „Lilie”, „Oda do m³odo¶ci” Adama Mickiewicza, „Zamek kaniowski” Seweryna Goszczyñskiego”, ¦mieræ zdrajcy ojczyzny” Antoniego Góreckiego”, „Wies³aw” Kazimierza Brodziñskiego. Korzystano z „Kursu literatury polskiej dla u¿ytku szkó³” W. Nehringa, „Wzorów prozy” Jana Rymarkiewicza. Dzia³a³a licz±ca ok. 30 tomów tajna biblioteka.
Krajanie dzia³ali tak¿e w kole filomackim Gimnazjum w Chojnicach. Tajny zwi±zek m³odzie¿y polskiej, prawdopodobnie „Polonia”, powsta³ tu ju¿ ok. 1830 r., wywieraj±c silny wp³yw na m³odzie¿, bowiem kilku uczniów zbieg³o do Królestwa, by wzi±æ udzia³ w powstaniu listopadowym. Sze¶ciu uczniów uczestniczy³o w postaniu styczniowym. Jednym z nich by³ Antoni Muchowski, pojmany przez Rosjan i zes³any na 5 lat na Sybir. Po powrocie podj±³ naukê w gimnazjum wejherowskim, gdzie w 1871 r. za³o¿y³ ko³o filomackie „Wiec”. Losy m³odych powstañców zosta³y opisane przez chojnickiego profesora, Stefana Bieszka, w dramacie „Tobie - Ojczyzno”.  
 W roku 1870 rozpoczê³o dzia³alno¶æ ko³o „Mickiewicz”. Cz³onkowie w kó³kach licz±cych 4-6 osób odbywali regularnie zajêcia samokszta³ceniowe. „Uczono siê historii polskiej i geografii ziem polskich. Pomijano literaturê, poniewa¿ wszyscy cz³onkowie uczêszczali na oficjalne lekcje jêzyka polskiego .(...) Ksi±¿ki wypo¿yczano z polskiej biblioteki gimnazjalnej” . W latach osiemdziesi±tych podjêto tak¿e naukê historii literatury. W tym okresie Ignacy Klatecki, pó¼niejszy znany publicysta, napisa³ „Polskie Gaudeamus” - pie¶ñ filomatów chojnickich.
W latach 1895-97 ko³o, podzielone na 6 kó³ek, liczy³o 30 cz³onków. U¿ywali oni podrêczników: „Historia polska w zarysie z jeografi± i map± dawnej Polski, tudzie¿ opisem sejmu, elekcji, koronacji i pogrzebu królów, i wojska. Napisana dla pocz±tkuj±cej m³odzie¿y na pami±tkê tysi±cletniej rocznicy wst±pienia familii Piastów na tron polski ko³o roku 860” Feliksa Antoniewicza, „Dzieje Polski” „Maryana znad Dniepru” (Emilia Cyfrowicz), „Wieczory pod lip±, czyli historia narodu polskiego opowiadana przez Grzegorza spod Sanoka” Lucjana Siemieñskiego, „Dzieje Polski w zarysie” Lucjana Tatomira, „Zarys historii Polski i krajów ruskich z ni± z³±czonych” Anatola Lewickiego, Krótki rys dziejów literatury polskiej” Wiktora Dole¿ana oraz opracowania Nehringa i Juliusza Zieliñskiego. Lekturê obowi±zkow± stanowi³y m.in.: „Zamek Kaniowski” Goszczyñskiego, „Maria” Malczewskiego”, „Gra¿yna”, Konrad Wallenrod”, „Pan Tadeusz” Mickiewicza, „Maria Stuart”, „Mazepa”, Balladyna” S³owackiego, „Lalka” Prusa, „Nad Niemnem” Orzeszkowej”. Przez pewien czas abonowano tak¿e prasê: „Dziennik Poznañski”, „Kurier Poznañski”, „Goñca Wielkopolskiego”.
Bardzo uroczy¶cie obchodzono rocznice narodowe, przede wszystkim po³±czon± z rocznic± za³o¿enia ko³a rocznicê ¶mierci Adama Mickiewicza. Organizowano tak¿e wycieczki krajoznawcze. Np. Pawe³ Czaplewski i Ludwik Górski wêdrowali pieszo przez ca³e Kaszuby. Górski przedstawi³ swoje wra¿enia w wyg³oszonym w 1896 r. wyk³adzie „A czy znasz ty bracie m³ody, twoje ziemie, twoje wody”.


* * * towarzystwa
Walka o prawo u¿ywania jêzyka polskiego, propagowanie i umacnianie polskiej kultury by³y wpisane w programy polskich towarzystwa Krajnie. Integrowa³y one ¶rodowisko polskie, rozwija³y ruch amatorski, otwiera³y biblioteki.
Szczególnie aktywn± dzia³alno¶æ prowadzi³y „Sokó³” oraz „Stra¿”. W 1896 r. powsta³o gniazdo „Soko³a” w Wyrzysku, przynale¿±ce organizacyjnie do VIII Krajeñskiego Okrêgu Dzielnicy Pomorskiej. Pierwszy zarz±d tworzyli: Wojciech Romiñski, Józef Stefaniak, Jan Jachecki. Inni dzia³acze to m.in.: Józef Klappa, W³adys³aw i Izydor Kurzejkowie, Józef Ryszka, Piotr Ka¼mierski, Wincenty Stefaniak. W spisie cz³onków z 21.10.1896 r. znajdujemy nastêpuj±ce nazwiska.: Wojciech Romiñski, Józef Stefaniak, Jan Jachecki, Kazimierz Neymann, Feliks Kurzejka, Wojciech Sikorski, Franciszek Ginlkier, Jan Boy, Jerzy Klajna, W³adys³aw Kurzejka, Izydor Kurzejka, Józef Pyszka, Piotr Kazimierczak, Jan Jaskulski, Jan Szymañski, Maks Chrzan.  Po krótkim czasie dzia³alno¶ci wyrzyski „Sokó³” zosta³ rozwi±zany przez w³adze pruskie. Powtórnie podj±³ dzia³alno¶æ w 1919 r.  Trudno dzi¶ odtworzyæ historiê gniazda nakielskiego sprzed 1909 r. W 1909 r. liczba cz³onków wzros³a z 20 do 40, a zarz±d stanowili: Stanis³aw Balcerzak (przewodnicz±cy), Jakub Zygmuntowski (zastêpca, kontroler sanitarny), Stanis³aw Chociszyñski (sekretarz) oraz Antoni Smitkowski, Jan Baranowski (cz³onkowie). W kolejnych latach w zarz±dzie rozpoczêli pracê Stanis³aw Przybylski, Wojciech Sroka, Kazimierz G±siorowski.  W 1914 r. powsta³o gniazdo „Soko³a” w £ob¿enicy.  
Sokó³ organizowa³ liczne polskie imprezy kulturalne. O jednej z nich - ze stycznia 1910 r. - prasa pisa³a: „Niedzielny wieczór naszego Soko³a uda³ siê ¶wietnie. Nie tylko przedstawienie by³o doskona³e i podoba³o siê ogólnie, ale przede wszystkim wywo³a³o ogólny zapa³ pojawienie siê sokolic bydgoskich, które swymi piêknymi kostiumami - no i urod± - ca³± salê okrasi³y.”   W marcu 1910 r. „nakielscy sokoli wystawili krotochwilê „Stary piechur i jego huzar”, przy czym program ten wzbogacony by³ monologiem oraz czardaszem w wykonaniu tancerzy-amatorów”. 
Na pocz±tku XX stulecia dzia³a³o za³o¿one w 1905 r. przez Józefa Ko¶cielskiego, maj±ce centralê w Poznaniu, Towarzystwo „Stra¿”.  Strzeg³o praw gospodarczych, spo³ecznych i narodowych Polaków pod zaborem pruskim. W¶ród  za³o¿ycieli byli dr Roman Komierowski z Nie¿ychowa i W³adys³aw Seyda z £ob¿enicy. Kierownikiem (starost±) „Stra¿y” na powiat wyrzyski zosta³ ks. Alfons Kaczmarek - proboszcz w Wyrzysku, a w 1906 r. zast±pi³ go Tadeusz Leitgeber z Nak³a.
Wyrzyski oddzia³ „Stra¿y” w latach 1905-1914 postrzegano jako kontynuatora zakazanego „Soko³a”. Szczególn± aktywno¶ci± wyró¿nili siê: Alfons Kaczmarek, Wojciech Romiñski, Franciszek Krawiecki, dr Stañczyk.  „W dniu 14 listopada 1905 r. (...) w Wyrzysku 200 uczestników omawia³o sposoby obrony przed germanizacj± oraz ¶lubowa³o, ¿e ziemi ojców nie sprzedadz± Niemcom”.  W Nakle „Stra¿” dzia³a³a w latach 1908-1912. W 1909 r. nale¿a³o do niej 25 osób. W sk³ad zarz±du weszli przewodnicz±cy Jaros³aw Leitgeber, cz³onkowie Józef Pokrzywiñski i Gwidon Jagodziñski z Trzeciewnicy. 
6 stycznia 1908 r. na wiecu w Barcinie dzia³acze „Stra¿y” wyrazili protest przeciw antypolskim zapisom prawnym, piêtnowali ustawê uw³aszczeniow± oraz zakaz u¿ywania jêzyka polskiego na zgromadzeniach. Redaktor „Dziennika Bydgoskiego” Teska „mówi³ o potrzebie o¶wiaty, abonowaniu gazet i czytaniu polskich ksi±¿ek” . Zachowa³a siê relacja z wiecu w okolicy Wyrzyska: „W Wysoce, wysuniêtej daleko ku naszym kresom zachodnim, w okolicy prawie opuszczonej przez nasz ruch narodowy, gdzie jak w niezbyt odleg³ej Pile, Bia³o¶liwiu itd. germanizacja szalone robi postêpy, odby³ siê w niedzielê wczorajsz± wiec „Stra¿y”. Niema³o starañ podj±æ musia³ starosta powiatu wyrzyskiego p. Leitgeber z Nak³a, aby wiec ten do skutku doprowadziæ.”    Leitgeber i Teska u¶wiadamiali patriotycznie zebranych robotników, rzemie¶lników i pracowników wiejskich. Ziemianin Moczyñski z Rzê¿kowa apelowa³, by polskie dzieci wychowywaæ w duchu narodowym. Po zebraniu 50 osób zg³osi³o akces do „Stra¿y”.
Krzewienie o¶wiaty ludowej mia³o dla „Stra¿y” fundamentalne znaczenie, dlatego jej „cz³onkowie (...) odwiedzali rodziny polskie, informuj±c o wa¿nych wydarzeniach oraz u³atwiali prenumeratê prasy polskiej”. 
W czasie strajku szkolnego na Krajnie cz³onkowie wyrzyskiej „Stra¿y” otwarcie poparli m³odzie¿. Franciszek Krawiecki i doktor Stañczyk zostali za to ukarani s±downie: pierwszego s±d pruski skaza³ na 8,5 miesi±ca aresztu, drugi musia³ zap³aciæ 200 marek grzywny.
Centrum polsko¶ci w Nakle by³ hotel „Keiserhof”, nale¿±cy pocz±tkowo do nakielanina Rakowskiego, a pó¼niej do kupca Bukowskiego ze ¯nina. Hotel ten jako miejsce spotkañ i zebrañ obra³y sobie nakielski Sokó³ oraz  „(...) inne polskie organizacje jak i stowarzyszenia jak: Towarzystwo „Stra¿”, Czytelnia dla Kobiet, Stowarzyszenie Pañ pod wezwaniem ¶w. Wincentego à Paulo, Towarzystwo Przemys³owe i Towarzystwo M³odzie¿y Kupieckiej.”  
Tak¿e w „Keiserhofie” w 1908 r. odby³y siê zabawy taneczne Towarzystwa Przemys³owego w Nakle oraz Kó³ka Rolniczego w ¦lesinie , a  w styczniu oraz w lutym 1909r. amatorski zespó³ teatralny Towarzystwa Przemys³owego zaprezentowa³ „Skalmierzanki” .
Prasa donosi³a: „Szumi Nak³o, pl±sa w wirze szalonym i tañcówka za tañcówk± goni bez wytchnienia. W przesz³± niedzielê „Sokó³” tañczy³ do ¶witu, dzisiaj zaprasza Towarzystwo Pañ na herbatkê, (...)  prócz tego zapowiadaj± zabawy tañcuj±ce kupcy, robotnicy, przemys³owcy” .
„Dziennik Bydgoski” w 1908 r. informowa³ o amatorskiej imprezie teatralnej w Zabartowie: „Na samych kresach Ksiêstwa, w Krajnie, w wiosce po³o¿onej miêdzy posiad³o¶ciami komisji kolonizacyjnej, duch narodowy polski coraz bardziej siê d¼wiga. Otó¿ staraniem grona obywateli tutejszych i kilku cz³onków Towarzystwa  M³odzie¿y Polsko-Katolickiej odbêdzie siê  tutaj w niedzielê 16 [ lutego] przedstawienie amatorskie na tutejszej sali parafialnej. Odegrane bêd± „Bursztyny Kasi”.”  
20 marca 1910 r., z inicjatywy Adama Wolszlegera, Leona Sochaczewskiego, Gracza, B. Lamparskiego, rozpoczê³o dzia³alno¶æ Kó³ko Rolnicze w Kamieniu. W 1911 r. powsta³ „Rolnik”, licz±cy 50 osób.
W Sêpólnie w 1912 r. zawi±za³o siê licz±ce 42 cz³onków ko³o Towarzystwa Ludowego „Rolnik”. Funkcjê przewodnicz±cego powierzono Stanis³awowi Ro¿nowskiemu, zarz±d tworzyli ponadto: £ukasz Marasz, Jan Lemañski, Jan Bia³kowski, Antoni Konopacki. . Równie¿ od 1912 r. dzia³a³o Towarzystwo ¦piewacze.  Funkcjê przewodnicz±cych pe³nili: Wojciech Kasprzycki, Piotr Odyñski, Piotr Kubacki.  
Bardzo aktywnie dzia³a³o kó³ko ¶piewacze w Wiêcborku. „Wystawiono tu w latach 1911-1913 kolejno W³. £ebiñskiego „Kamieniarza albo piosenkê swatem”, W. L. Anczyca „£obzowian”, J. Chociszewskiego „Genowefê”, E. Scribego „Szpital wariatów”, P. Ko³odzieja „Dziesiêæ tysiêcy marek” i „Bogat± wdowê”, J. N. Kamiñskiego „Kominiarza i m³ynarczyka”, J. Górskiego „Posag w kominie” oraz T³oczyñskiego „Fataln± szafê.”

* * * ziemiañstwo i duchowieñstwo
Kim byli ludzie broni±cy kultury polskiej na germanizowanej Krajnie?
¯yciorys jednego z za³o¿ycieli „Stra¿y”, Romana Komierowskiego, mo¿e s³u¿yæ za przyk³ad biografii pomorskiego patrioty-ziemianina. Rodzinê Komierowskich powszechnie znano z dzia³añ niepodleg³o¶ciowych. Genera³ Jakub Komierowski dowodzi³ oddzia³em powstañczym z Krajny w wojnie z Prusami w 1806 r. Zgin±³ 13.01.1807 r. w bitwie pod Ostrowitem. Ojciec Romana, Tomasz Komierowski, dzia³a³ w Lidze Polskiej , by³ wspó³za³o¿ycielem Towarzystwa Rolniczego na Krajnie, wspó³uczestniczy³ w tworzeniu biblioteki polskiej chojnickiego gimnazjum. Roman Komierowski otrzyma³ staranne wykszta³cenie prawnicze. Po uzyskaniu tytu³u doktora praw osiad³ w maj±tku nie¿ychowickim. W 1884 r. - po ¶mierci brata, W³adys³awa, tak¿e doktora praw - obj±³ maj±tki w Komierowie i Komierówku.  „Mimo ¿e jako ziemianin prowadzi³ dzia³alno¶æ polityczn±  raczej ugodow± wobec Prus, to jednak, jako pose³ do Reichstagu w latach 1876-1903 i pruskiego sejmu w latach 1877-1881, da³ siê poznaæ jako odwa¿ny obroñca interesów narodowych.”  Wysokie usytuowanie Romana Komierowskiego w polityce rodzina traktowa³a jako szansê obrony praw Polaków pod zaborami. Ojciec w li¶cie do Romana Komierowskiego pisa³: „Cieszy mnie niewymownie, Ty jako m³ody cz³owiek tyle zaufania od spó³rodaków ju¿ ¿e¶ zyska³, ¿e Tobie zaufanie darowali i obrali jako deputowanego, który nie tylko usilnie nasz naród, lecz i religiê broniæ masz, lecz i o pomy¶lno¶æ dobrego mienia finansowego staraæ siê masz, wiêc zado¶æ uczyñ temu i usilnie siê staraj, aby¶my i z gazet to powzi±æ mogli (...).”  W podobnym duchu wypowiedzia³ siê stryj Jan Komierowski w li¶cie wys³anym do Romana z Warszawy 7 lutego 1872 r.:„ (...) Pragn±³bym do¿yæ jeszcze tej pociechy, abym Ciê widzia³ czynem i piórem na szañcu obronnym naszej narodowo¶ci - walcz±cego ide± polsk± przeciw gwa³townemu naciskowi germanizmu, a lubo i my mamy równo przed sob± zadanie w odpieraniu pó³nocnego wroga, o¿ywia nas jednak ta g³êboka wiara, ¿e nasza narodowa idea tak silna w swoim duchowym i moralnym zarodzie, mimo cz±stkowego zwichniêcia, musi przybraæ dalszy rozwój historyczny, ¿e zatem wszystkie w tej mierze usi³owania nie bêd± pró¿ne i ¿e niepodleg³a Polska (...) o¿yæ musi.”  
Roman Komierowski wyst±pi³ z interpelacj± w obronie uwiêzionego za dzia³alno¶æ patriotyczn± ks. Antoniego Kanteckiego, ¿±da³ zniesienia Komisji Kolonizacyjnej, protestowa³ przeciw ustawie zabraniaj±cej u¿ywania jêzyka polskiego na zebraniach publicznych.  Wyg³osi³ patriotyczne przemówienia na pogrzebach znanych z niepodleg³o¶ciowej dzia³alno¶ci Ignacego hr. Bniñskiego z Samostrzela i Stefana hr. Kwileckiego.
Na niwie regionalnej podj±³ szereg dzia³añ s³u¿±cych uaktywnieniu  ¶rodowiska polskiego. Wzorem ojca i brata nale¿a³ do Towarzystwa Rolniczego. Ofiarowa³ pieni±dze na zakup broni dla powstañców w 1863 r. Jako jeden z pierwszych przyst±pi³ do „Stra¿y”. Wspó³uczestniczy³ w tworzeniu Towarzystwa Naukowego w Toruniu i pe³ni³ w nim funkcjê sekretarza wydzia³u historii i archeologii. „Jako jedyny Polak by³ w 1894 r. cz³onkiem Krajowego Kolegium Ekonomicznego. Dzia³alno¶ci naukowej towarzyszy³o publikowanie prac, jak np.:  „Ko³o Polskie w Berlinie 1875-1900”. Zgromadzi³ tak¿e bogat± bibliotekê, która przyczyni³a siê do podtrzymania ducha polsko¶ci w okolicy jego dóbr.” 
W 1871 r. o pomoc do Romana Komierowskiego zwróci³ siê proboszcz parafii wa³dowskiej, Franciszek Ksawery Malinowski. W m³odo¶ci walczy³ w powstaniu listopadowym. W 1849 r. na konferencji kleru pomorskiego wyg³osi³ s³ynn± przemowê przeciwko rugowaniu jêzyka polskiego z seminariów duchownych. Jako lingwista, badacz tradycji jêzykowej Pomorza, interesowa³ siê szczególnie gramatyk± i histori± jêzyka polskiego. Pe³ni±c funkcjê kasjera powiatowego Towarzystwa Pomocy Naukowej, zg³asza³ wnioski statutowe, obliguj±ce studentów wspieranych przez Towarzystwo do pog³êbiania wiedzy o jêzykach s³owiañskich.  Korzystaj±c ze wskazówek profesora uniwersytetu wroc³awskiego, Franciszka Czelakowskiego, napisa³ pracê jêzykoznawcz± o zaimkach oraz „Krytyczno-porównawcz± gramatykê jêzyka polskiego z dzisiejszego stanowiska lingwistyki porównawczej”, wydan± w Poznaniu w 1869-1870 r. Przes³a³ Romanowi  Komierowskiemu list  z pro¶b± o przekazanie swojej pracy w celu konsultacji rosyjskiemu uczonemu, Aleksandrowi Hilferdingowi, zajmuj±cemu siê badaniami dialektu kaszubskiego. 
Obroñcami polszczyzny byli tak¿e Pr±dzyñscy   (w³a¶ciciele Skarpy, Obodowa, Zalesia i Wa³dowa), Po³czyñscy (ziemianie z powiatu tucholskiego, nale¿a³a do nich D±brówka), Micha³ i Jan Hoppe z Wilkowa. „¦cis³± wspó³pracê z nimi zawi±zali reprezentanci sfer spoza tego ¶rodowiska:  ks. Franciszek Malinowski z Wa³dowa, dr Rogala z Kamienia, ks. Królikowski z Wa³dowa i inni. Wszyscy oni w ró¿nych odcinkach czasu stawali siê realizatorami prac w ramach rozbudowanego na Pomorzu ruchu stowarzyszeniowego: Pomorskiego Towarzystwa Naukowej Pomocy, Towarzystwa Rolniczego Ziemi Po³udniowo-Pomorskiej, Towarzystwa Rolniczego dla Kamienia i okolicy, Towarzystwa O¶wiaty Ludowej, Towarzystwa Naukowego w Toruniu, Towarzystwa Czytelni Ludowych, wreszcie Towarzystwa ¦piewaczego i Polskiego Towarzystwa Ludowego „Rolnik” w Sêpólnie.” 
W rejonie nakielskim dzia³alno¶æ patriotyczn± prowadzili  przede wszystkim Bniñscy z Samostrzela i Glesna, Sikorscy z Kosztowa i Krostkowa oraz Koczorowscy.
Maj±tek Bniñskich by³ w czasie zaborów znanym o¶rodkiem polsko¶ci. Z Samostrzela ruszy³a do powstania styczniowego licz±ca oko³o 35 osób grupa ochotników. Patriotyczne wychowanie otrzyma³a w Samostrzelu Maria Bolewska, dzia³aczka spo³eczna, uczestniczka powstania w 1848 r. U Bniñskich spêdzi³a m³odo¶æ, pozna³a tu Emiliê Szczanieck±, Bibiannê Moraczewsk± i Konstancjê £ubieñsk±, z któr± podró¿owa³a pó¼niej do Pary¿a i Londynu. Za granic± zetknê³a siê z towiañszczyzn± i sta³a siê jej propagatork±. W 1844 r. spotyka³a siê m.in. z Narcyz± ¯michowsk± i Paulin± Zbyszewsk±. Powróciwszy do kraju, wziê³a udzia³ w powstaniu w 1848 r. jako pielêgniarka w lazarecie w ¦remie i Mi³os³awiu. W 1852 r. zosta³a wydalona z granic Prus. W Pary¿u rozwinê³a dzia³alno¶æ charytatywn± w ¶rodowisku emigranckim. Po wojnie prusko-francuskiej (1871 r.) uzyska³a zgodê w³adz pruskich na sta³y przyjazd do kraju. Zmar³a w 1877 r. w Ko¶cianie.
Tertulian Koczorowski, w³a¶ciciel Go¶cieszyna, Witos³awia i Orla, uczestniczy³ w powstaniu listopadowym. Dos³u¿y³ siê stopnia oficerskiego i orderu Virtuti Militari. U schy³ku lat trzydziestych, wraz ze swoim kuzynem, Teofilem Koczorowskim, w³±czy³ siê w nurt pracy organicznej. Obaj byli wspó³twórcami poznañskiego Bazaru - wielkopolskiego centrum polskiej inicjatywy gospodarczej oraz kulturalnej. M³odszy syn Tertuliana, Kazimierz, w trakcie studiów w Berlinie wst±pi³ do Polskiego Legionu Akademickiego, który wyruszy³ do Poznania, by wesprzeæ powstañców w 1848 r. Oddzia³  zosta³ rozproszony przez Prusaków, a Koczorowski spêdzi³ kilka miesiêcy jako wiêzieñ w fortecy kostrzyñskiej. W latach siedemdziesi±tych zosta³ pos³em do Reichstagu. Nale¿a³ do Ko³a Polskiego.
Adolf  Koczorowski, najstarszy syn Tertuliana, równie¿ studiowa³ w Berlinie i dzia³a³ w Polskim Legionie Akademickim. Uzyska³ stopieñ oficerski w powstaniu w 1848 r. Po upadku powstania powróci³ do pracy naukowej. Doktoryzowa³ siê w 1850 r. „W latach 1851-59 by³ redaktorem „Przegl±du Poznañskiego” (...). W 1861 r. opublikowa³ broszurê pt. „Jêzyk polski w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim” (...). By³ cz³onkiem Dyrekcji Towarzystwa Naukowego w Poznaniu. (...) Bra³ udzia³ w rozmowach z przedstawicielami czerwonych i bia³ych w lipcu 1862 r. w Warszawie”. 
O¿ywion± dzia³alno¶æ prowadzi³ ³ob¿enicki nauczyciel, pó¼niej kierownik szko³y katolickiej, Marcin Seyda. Zwi±zany z ³ob¿enick± o¶wiat± przez 32 lata, „wychowywa³ m³odzie¿ w duchu patriotyzmu, obowi±zkowo¶ci i religijno¶ci” . Na niwie patriotycznej  zas³yn±³ tak¿e inny nauczyciel ³ob¿enicki, Stefan Le¶nik.
Z £ob¿enicy wywodzi³ siê Jan Rynarkiewicz. Uczy³ siê w Poznaniu, studiowa³ w Berlinie, uzyska³ doktorat w Giessen. Pracowa³ jako nauczyciel gimnazjalny oraz zajmowa³ siê literatur± i badaniami literackimi. W 1876 r. wyda³ „Zbiór rytmów”, opublikowa³ w prasie poznañskiej liczne artyku³y. W g³ównym krêgu jego zainteresowañ znajdowa³a siê poezja Jana Kochanowskiego. Zmar³ w 1899 r.
 Urodzony w Glesnie Leon Szyperski studiowa³ medycynê i filologiê, nastêpnie pracowa³ w gimnazjach w Warszawie, W³oc³awku, Kaliszu. „Zna³ kilka jêzyków prowadzi³ szerok± korespondencjê naukow± w kraju i i z zagranicznymi uczonymi. Zostawi³ kilka prac naukowych, miêdzy innymi o regionie wielkopolskim, na przyk³ad „Geografia talentów wielkopolskich”. By³ dzia³aczem Polskiej Macierzy Szkolnej.” 

* * *
Prawo pruskie uderzy³o tak¿e w Ko¶ció³ na Krajnie. Uwidoczni³o siê to szczególnie w £ob¿enicy i w Górce Klasztornej, w której dzi¶ istnieje najstarsze Sanktuarium Maryjne w Polsce.
 Obie miejscowo¶ci od wieków stanowi³y centrum krajeñskiego ¿ycia religijnego. ¦ci±ga³y tu rzesze pielgrzymów z bli¿szej i dalszej okolicy. Na pocz±tku XIX w. w £ob¿enicy istnia³y trzy ko¶cio³y: parafialny, przyklasztorny i ¶w. Anny. W 1837 r. w³adze pruskie dokona³y kasacji klasztoru ³ob¿enickiego i zamknê³y ko¶ció³ przyklasztorny. W 1841 r. zlikwidowa³y tak¿e klasztor w Górce Klasztornej, pozostawiaj±c jedynie ko¶ció³.
Urzêdnicy pruscy starali siê zastêpowaæ polskich ksiê¿y niemieckimi lub poddawali w³adze ko¶cielne naciskom politycznym. D±¿yli do neutralizacji patriotycznego charakteru Ko¶cio³a. By³o tak na przyk³ad w Nakle, gdzie w 1868 r. ks. Henner - proboszcz nakielski, pod pozorem niejasno¶ci w dokumentacji gospodarczej parafii zosta³ „skazany na utratê beneficjów i odbycie rekolekcji w domu ksiê¿y emerytów w Osiecznie”. Parafianie w Nakle wyst±pili przeciw nowemu proboszczowi, zapowiadaj±c, ¿e „siwej g³owy wzi±æ nie pozwol± ”. Opisuj±c to zdarzenie, J. Ksiêski wyrazi³ przekonanie, ¿e „ znaj±c postawê ks. Teodora Hennera, (...) jego troskê o rozwój szkó³ elementarnych, wyra¼ne akcentowanie polsko¶ci, mo¿na domniemywaæ, ¿e nie by³ on wygodnym partnerem dla w³adz pruskich w roli proboszcza nakielskiego”  . Zapewne du¿e znaczenie  mia³o odprawianie nabo¿eñstw za powstanie styczniowe - wbrew zakazowi wydanemu przez w³adze pruskie 5 czerwca 1863 r. 
Ko¶ció³ konsekwentnie sta³ przy jêzyku polskim. Ksiê¿a inspirowali i popierali dzia³ania patriotyczne. Wzorem by³ kapelan szwadronów wielkopolskich, ks. Adam Loga, który poleg³ 9 lipca 1831 r.  w szar¿y pod Szawlami. 
Po powstaniu listopadowym prowadzono „dochodzenie przeciw kwestarzowi bernardynów góreckich, oskar¿onemu (...) przez naczelnego prezesa Prus Zachodnich Schoena o g³oszenie (...) kazañ patriotycznych i podburzanie ludno¶ci polskiej (...). W³adze rejencyjne odda³y kwestarza pod nadzór policyjny, a klasztor podda³y represjom” .
W³adze dekanalne popar³y powstanie wielkopolskie w 1848 r. Po upadku powstania represje „dotknê³y (...) ks. Sucharskiego, wikarego z Sadek i ks. Paw³a S±checkiego, proboszcza z Mroczy”.  Wikary z Szubina, ks. Julian Brenk, bra³ udzia³ w wyst±pieniach narodowych, „za co by³ aresztowany i wiêziony.”  W pó¼niejszych latach, obj±wszy probostwo w £ob¿enicy, zas³yn±³ jako twórca polskiej czytelni parafialnej w £ob¿enicy, podobnie jak ks. Treder, organizator biblioteki polskiej w Koronowie.
Ksi±dz Mielcuszny z £ob¿enicy, oskar¿ony o dzia³alno¶æ konspiracyjn± oraz odmowê nauczania dzieci po niemiecku, zosta³ skazany na 6 miesiêcy wiêzienia. Represje dotknê³y „ks. Lemiesza z Sadek i proboszcza z Gromadna, ks. Edmunda Byczyñskiego” .
W 1862 r. ksiê¿a nakielscy odmówili przyjmowania korespondencji w jêzyku niemieckim, za co musieli zap³aciæ karê grzywny.
W latach sze¶ædziesi±tych w krajeñskich ko¶cio³ach odbywa³y siê msze patriotyczne w intencji ojczyzny oraz uczestników powstania styczniowego. Ksiê¿a wziêli udzia³ w akcji gromadzenia funduszu na broñ dla powstañców. Szczególn± ofiarno¶ci± zas³yn±³ ks. Edmund Byczyñski z Gromadna.
 W czasach strajku szkolnego na Krajnie ksiê¿a poparli protest dzieci i rodziców.
Ksiê¿a uczestniczyli w pracy towarzystw polskich. Prasa bydgoska zamie¶ci³a opis dzia³alno¶ci spo³ecznej jednego z krajeñskich kap³anów: „Mamy [w Nakle] (...) towarzystw polskich a¿ piêæ, mianowicie: Towarzystwo Przemys³owe, Towarzystwo ¦piewu „Harmonia”, Sokó³, Tow. M³odzie¿y Kupieckiej i Czytelniê dla Kobiet. Czy¿ to jednak nie charakterystyczne, ¿e prezesem wszystkich tych towarzystw, oprócz M³odzie¿y Kupieckiej, jest ks. kap. Stankowski z Potulic? Oddaje siê w pe³ni swej pracy. Rozpocz±³ dzia³alno¶æ jako prezes, gdy towarzystwa chyli³y siê ku upadkowi. (...) Je¼dzi w s³otê i mróz, a zamiast poparcia doznaje z rozmaitych stron tylko przykro¶ci, jednak nie zra¿a siê tym i czyni  co mo¿e”. 
Przypominaj±c zas³ugi ksiê¿y katolickich dla zachowania polsko¶ci Pomorza, Ryszard Michalski pisze: „Ksiê¿a byli inicjatorami wiêkszo¶ci poczynañ politycznych, kulturalnych i spo³ecznych. To oni najczê¶ciej organizowali bractwa polsko-katolickie, kó³ka rolnicze, organizacje spo³eczne, o¶wiatowe i polityczne, a tak¿e byli animatorami ruchu kulturalno-o¶wiatowego kultywuj±cego jêzyk polski i narodowe tradycje. (...) Przy walnym udziale duchowieñstwa katolickiego powsta³o Pomorskie Towarzystwo Pomocy Naukowej, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, czasopisma: „Roczniki Towarzystwa Naukowego” i „Zapiski Towarzystwa Naukowego”. To na ich ³amach ksiê¿a publikowali rozprawy podkre¶laj±ce polsk± przesz³o¶æ Pomorza.” 

* * * biblioteki
Przed rozbiorami obecno¶æ ksi±¿ki polskiej na Krajnie  nie by³a zjawiskiem marginalnym. Na przyk³ad w XVIII wieku biblioteka parafialna i szkolna w Mroczy liczy³a 51 tomów. W spisie ksi±¿ek widniej± „Biblia Latina”, „Komentarz do listów ¶w. Paw³a Aposto³a”, „Komentarz Biblii ks. Piotra Skargi”, „Biblia po polsku” Jakuba Wujka, „Rozmowy Karola Wielkiego”, „¦wiêci patronowie Polski”, „Skarb modlitw”, „Historia Aleksandra Wielkiego”.  Po pierwszym rozbiorze przemycano na Krajnê ksi±¿ki polskie z wolnych miast Gdañska i Torunia. Popularno¶ci± cieszy³y siê dzie³a o¶wieceniowe, np. „Miko³aja Do¶wiadczyñskiego przypadki” I. Krasickiego, „Powrót pos³a” J. U. Niemcewicza. 
W drugiej po³owie XIX w. ogromne zas³ugi dla rozwoju polskiego czytelnictwa wnios³o Towarzystwo Czytelni Ludowych. „W doniesieniach prasowych z roku 1898 czytamy: Ludu wiejskiego g³ód duchowy zaspokoiæ wziê³o sobie za zadanie TCL za³o¿one w 1880 r. W roku 1885 (...) by³o w Ksiêstwie 671 czytelni, na ¦l±sku 153, w Prusach Zachodnich 210, w Prusach Wschodnich (...) 66. Do poszczególnych punktów rozes³ano w omawianym zakresie ³±cznie 24.807 ksi±¿ek.” 
W prezentowanym okresie powiaty krajeñskie nie mia³y swoich delegatów w centrali TCL. Dzia³alno¶æ w terenie prowadzili Roman i W³adys³aw Komierowscy,  ks. Franciszek Malinowski z Wa³dowa, dr Rogala z Kamienia, ks. Królikowski z Wa³dowa,  Pr±dzyñscy, Po³czyñscy. W Sêpoleñskiem „od 1870 r. dzia³a³o Towarzystwo Czytelni Ludowych z 14 bibliotekami”.  W 1930 r. placówka Towarzystwa Czytelni Ludowych w Wyrzysku obchodzi³a piêædziesiêciolecie istnienia.  Punkt wypo¿yczeñ funkcjonowa³ tak¿e w Nakle.
Oprócz placówek TCL na Krajnie dzia³a³y inne biblioteki polskie. W 1836 r. w Nakle powsta³a biblioteka dekanalna. W³±czono do niej ksiêgozbiór zlikwidowanej biblioteki poklasztornej. Od 1849 r. istnia³a zawieraj±ca pocz±tkowo 127 dzie³ polskiej kultury polska biblioteki gimnazjalna w Chojnicach.  W 1906 r. w Nakle utworzono „Czytelniê dla kobiet”, któr± kierowa³y Dalska, Janicka, Kryszkiewicz, Chmarzyñska, Kleydziñska, Biniakowska. Do nakielskiej „Czytelni” nale¿a³o 50 sta³ych czytelniczek.  W³asn± biblioteczkê mia³o tak¿e nakielskie Towarzystwo M³odzie¿y Kupieckiej.  W 1908 r. powsta³a biblioteka polska w Koronowie.
Na pocz±tku XX w. polskie ksi±¿ki rozprowadza³a równie¿ redakcja poznañskiego kwartalnika „Stra¿”. W sprawozdaniu z 1908 r. czytamy, ¿e za sk³adki spo³eczne „ (...) wydzia³ o¶wiatowy wydrukowa³ 100.000 ksi±¿eczek narodowych i pouczaj±cych i bezp³atnie je rozes³a³. Dalej rozes³a³ dot±d równie¿ bezp³atnie 10.000 elementarzy, 15.000 egzemplarzy „Historii polskiej”, 10 tysiêcy listowników dla dzieci, wspiera³ biblioteki i teatry amatorskie”.  Dzia³alno¶æ tê wspiera³ „Dziennik Bydgoski”, prowadz±cy akcjê „Darmowe elementarze dla ubogich”.
Polska ksi±¿ka i czasopismo by³y na Krajnie i w przyleg³ych regionach chêtnie przyjmowane. Dowodzi tego przyk³ad Koronowa, gdzie na wiecu 12 stycznia 1908 r. delegat Babst zachêca³ „(...) do czytania ksi±¿ek i gazet polskich, z których dzi¶ jedynie o¶wiatê i ¶wiadomo¶æ narodow± czerpaæ mo¿emy. (...) Dowodzi³ na podstawie statystyki, ¿e oko³o 50 osób corocznie przechodzi w Bydgoszczy na protestantyzm i ginie w morzu germañskim dlatego, ¿e dla braku miejscowej gazety czytaj± blaty niemieckie”.   W maju tego samego roku „staraniem ca³ej miejscowej inteligencji z ksiêdzem Trederem na czele”  utworzono w Koronowie bibliotekê dysponuj±c± 2 tysi±cami polskich ksi±¿ek. Powsta³ oddzia³ Towarzystwa Czytelni Ludowych. W czerwcu w prasie bydgoskiej ukaza³ siê apel ksiêdza Tredera o darowanie koronowskiej bibliotece polskich ksi±¿ek, poniewa¿ ksiêgozbiór okaza³ siê zbyt ubogi w stosunku do liczby czytelników.
 
* * *
 „Na gruncie szkó³ o wy¿szym od podstawowego stopnia rozwoju zachowano do 1901r. naukê jêzyka polskiego.”  Jerzy Konieczny przytacza anonimowy artyku³ zamieszczony w „Gazecie Toruñskiej” w 1882 r., zatytu³owany „O nauce jêzyka polskiego w skombinowanych oddzia³ach po gimnazjum zachodnio-pruskim...”. Wg autora artyku³u uczeñ powinien tak opanowaæ dzieje pi¶miennictwa polskiego, by potrafi³ odnie¶æ dane dzie³o do „w³a¶ciwej epoki i z jej ducha go zrozumieæ”. ¦rodkiem ku temu  mia³o byæ czytanie i komentowanie takich utworów jak: „Maria” Malczewskiego, „Pie¶ñ o ziemi naszej” i „Mohort”  Pola, „Dumki” Zaleskiego, „Zachwycenie” i „B³ogos³awiona” Lenartowicza, „Gra¿yna”, „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza, „Maria Stuart”, „Mazepa”, „Balladyna”, „Lilla Weneda”  S³owackiego. 
Naukê literatury opierano na wypisach. Podstawowymi podrêcznikami by³y: „Wybór prozy i poezji polskiej dla klas ni¿szych gimnazjalnych i wy¿szych szkó³ miejskich” A. Popliñskiego, „Wzory prozy na wszystkie jej rodzaje, stopnie i kszta³ty”  J. Rymarkiewicza oraz „Nowy wybór prozy i poezji dla szkó³ gimnazjalnych i ni¿szych” I. Moliñskiego i S. Spycha³owicza. Syntetyczn± wiedzê literack± zawiera³y tak¿e „Nauki poezji”  H. Cegielskiego oraz „Rys dziejów pi¶miennictwa” L. £ukaszewicza. A. Popliñski przytacza³ fragmenty prozy i poezji wybrane z utworów okresu przedrozbiorowego, które w szczególny sposób mog³y budziæ pietyzm dla literatury ojczystej jak i dla tradycji kulturalno-obyczajowej. H. Cegielski uwzglêdnia³ w szerokim zakresie najnowsz± twórczo¶æ literack±. U L. £ukaszewicza najcenniejsze by³y niezmiernie rozbudowane elementy bio- i bibliograficzne.” 
Na Krajnê dociera³y równie¿ inne podrêczniki do nauki jêzyka polskiego, tak¿e pisane specjalnie dla Niemców. W po³owie XVIII w. wydawano w Gdañsku polskie elementarze. Oficyna drukarska Tomasza Jana Schreibera drukowa³a elementarz „Informacja dla panienek albo nauka czytania ró¿nych charakterów pisma polskiego”. W 1766 r. ukaza³ siê inny elementarz - z drukarni Jana Fryderyka Bartelsa - jednak do dzisiejszych czasów  nie zachowa³ siê ani jeden jego egzemplarz. W 1804 r. Daniel Ludwik Wedl drukowa³ elementarz dla ch³opców zatytu³owany „Elementa puerilis institutionis”. W 1720 r. pojawi³o siê pierwsze wydanie podrêcznika jêzyka polskiego Jana Monety, „Enchiridion Polnonicum”. Dzie³o to, s³u¿±ce przede wszystkim nauczaniu gramatyki, doczeka³o siê 19 wydañ - poprawianych i ulepszanych. przez toruñskiego kaznodziejê Krzysztofa Haberkanta. Du¿e zas³ugi dla krzewienia wiedzy o jêzyku polskim w ¶rodowisku niemieckim wniós³ Krzysztof Celestyn Mrongowiusz. Dorobkiem czterdziestu lat jego wytê¿onej dzia³alno¶ci by³y podrêczniki „Polnisches Lesebuch, Lexicon und Sprachlehre” (wydany przed 1797 r.),  „Versuch einer Anleitung zum Übersetzen aus dem Deutschen ins Polnische. . . Informacja do t³umaczenia z jêzyka niemieckiego na polski i Polnische Formenlehre” (wyd. w 1811 r.), „Polnischer Wegweiser... Mentor polski – lekcje do t³umaczenia z jêzyka niemieckiego na polski ze s³owniczkiem” (wyd. w 1816 r.), „Ausführliche Grammatik der polnischen Sprache oraz Anleitung zum Übersetzen aus dem Polnischen ins Deutsch und aus dem Deutschen ins Polnische” (wyd. w r.1837). Odnotowaæ nale¿y tak¿e opracowanie i wydanie przez Mrongowiusza dwóch s³owników. Niemiecko-polski, dedykowany ksiêciu Adamowi Czartoryskiemu, ukaza³ siê w 1823 r., drugi - „Dok³adny s³ownik polsko-niemiecki” - w latach 1835 i 1837. 
Mrongowiusz - lektor jêzyka polskiego w Gdañsku, chêtnie propagowa³ literaturê polsk±. „Tradycja przekaza³a wiadomo¶æ o szczególnym kulcie Mrongowiusza dla Kochanowskiego oraz znajomo¶æ dzie³ Krasickiego, Bohomolca, Zab³ockiego, Niemcewicza, Karpiñskiego.” 
Drugi rozbiór po³o¿y³ kres obiegowi ksi±¿ek z wolnych miast. W pó¼niejszym okresie lektury uczniowskie - w wysokich nak³adach, ujête przystêpnie i przeznaczone najczê¶ciej dla ludu - pochodzi³y przede wszystkim z wydawnictwa P³a¿yñskiego w Poznaniu.

* * *
Wa¿n± rolê odegra³a na Pomorzu polska prasa. „Pod panowaniem pruskim mia³a powa¿ny autorytet. Czasopisma ukazuj±ce siê tu przed I wojn± ¶wiatow±: „Gazeta Toruñska”, Pielgrzym”, „Gazeta Gdañska”, „Gazeta Grudzi±dzka”, „Nowa Gazeta”, „Gazeta Chojnicka”, „Gazeta Ko¶cierska”, „G³os Lubawski”, „Gazeta Che³miñska” i „Gazeta ¦wiecka” by³y jedn± z wa¿niejszych form samookre¶lenia, a ich redaktorzy stanowili jednocze¶nie kadrê organizacyjn± ruchu narodowego.”   Do podanych wy¿ej tytu³ów nale¿y dopisaæ „Dziennik Bydgoski”, którego jeden ze wspó³pracowników, Jan Cywiñski, mieszkaj±cy w Bydgoszczy znany dzia³acz polskich organizacji, pochodzi³ z Krajny - urodzi³ siê 12.11.1873 r. w Witos³awiu. 
Na Krajnê po I rozbiorze przemycano z Gdañska i Torunia  egzemplarze „Monitora” oraz „Zabaw Przyjemnych i Po¿ytecznych”. W II po³. XIX w. zarz±d kamieñski wprowadzi³ prenumeratê  che³miñskiego „Przyjaciela Ludu” i toruñskiego „Gospodarza”. „W zbli¿onym chronologicznie okresie s±siaduj±cy z tym terenem powiat tucholski dysponowa³ toruñskim „Przyjacielem” (41 egz.), poznañskim „Przyjacielem Ludu” (26), pelpliñskim „Pielgrzymem” (24), „Gazet± Toruñsk±” (6), „Dziennikiem Poznañskim” (2) i czternastoma innymi tytu³ami wychodz±cymi na Pomorzu, ¦l±sku i w Wielkopolsce, a przeznaczonymi dla wszystkich ¶rodowisk spo³ecznych.”  Nieco inaczej wygl±da³a ta statystyka w powiecie wyrzyskim. Tam „dociera³ od 1861 r. „Dziennik Poznañski”, a od 1863 r. che³miñski „Nadwi¶lanin”, które to pisma podtrzymywa³y tradycje patriotyczne i przyczynia³y siê do budzenia ¶wiadomo¶ci narodowej.”  Czytano tak¿e „Pielgrzyma”, a przede wszystkim „Gazetê Grudzi±dzk±”, adresowan± g³ównie do ludno¶ci wiejskiej, spe³niaj±c± rolê praktycznego poradnika gospodarczego, prawnego i politycznego. Odegra³a ona wa¿n± rolê w walce o polski stan posiadania i o stworzenie silnego, patriotycznego ruchu ch³opskiego.
W li¶cie czytelnika z Wysokiej,  zamieszczonym w 1908 r. w prasie, czytamy: „ co¶ przesz³o 9% [mieszkañców Wysokiej] abonuje polskie gazety; mianowicie „Gazeta Grudzi±dzka” i „Przewodnik Katolicki” s± bardzo rozpowszechnione”.

* * *
Jak wygl±da³  krajeñski panteon literacki na pocz±tku XX w.?
W¶ród autorów propagowanych przez Towarzystwo Czytelni Ludowych poczesne miejsce zajmowa³ Henryk Sienkiewicz. „W¶ród 980 tytu³ów wymienionych w katalogu z  r.1902 i przeznaczonych do dyspozycji komórek tecelowskich znajdowa³y siê pozycje znakomitego pisarza”:  „Za chlebem, „Ogniem i mieczem, „Potop”, „Pan Wo³odyjowski”, „Potop”, „Krzy¿acy”.  Twórczo¶æ Sienkiewicza, otoczon± patriotycznym kultem, prezentowano w prasie. „Eksponowano sceny bohaterstwa indywidualnego i zbiorowego, przy czym skierowano na nie uwagê w specjalnych notach prasowych”.  O sile odbioru polskiej ksi±¿ki pod zaborami ¶wiadczy tak¿e fakt, ¿e „Józef Ignacy Kraszewski otrzyma³ od oko³o trzystu trzydziestu korespondentów z ziem polskich zaboru pruskiego ponad trzy tysi±ce listów”.  Autorzy zg³aszali liczne postulaty. Teodor Dominirski w 1865 r. pisa³: „jest po¿±dane, ¿eby¶my (...) dali pracy narodowej kierunek, w czym dziennikarstwo mo¿e siê najbardziej przyczyniæ, (...) a dziennikarz powinien ostro wystêpowaæ przeciwko ka¿demu z³u w polskim spo³eczeñstwie”.  Wyra¿ano troskê o o¶wiatê polsk± dla ludu, by - jako fundament spo³eczny - „móg³ d¼wigaæ ciê¿ar spraw narodowych”.
Mo¿na jednak zaryzykowaæ tezê, ¿e Sienkiewicz  funkcjonowa³ przede wszystkim jako lider obiegu popularnego.  Np. w £abiszynie, w lutym 1908 r., ks. pra³at Stryjakowski wyg³osi³ odczyt o twórczo¶ci H. Sienkiewicza, akcentuj±c w niej pierwiastki patriotyczne i umacniaj±c ducha narodowego s³uchaczy, ale drugorzêdnie traktuj±c walory artystyczne.    W podobnym kierunku przebiega³o upowszechnienie pisarstwa Sienkiewicza w pismach regionalnych.
W prasie prezentowano równie¿ innych autorów funkcjonuj±cych w obiegu popularnym. Jesieni± 1909 r. „Dziennik Bydgoski” zamie¶ci³ instrukta¿ dla organizatorów przedstawieñ i prelekcji. Zaleca³ dobór sztuk nastêpuj±cych autorów: Gawalewicza, Anczyca, Przybylskiego, Ba³uckiego, Fredry. Przestrzega³, by nie wybieraæ utworów zbyt trudnych i d³ugich, „bo nu¿±”.
W tym samym czasie g³ównymi reprezentantami literackiego obiegu wysokoartystycznego byli Adam Mickiewicz oraz Juliusz S³owacki. Prasa bydgoska pisa³a: „G³osy wieszczów (...) by³y przede wszystkim ewangeli± mi³o¶ci ojczyzny, has³em do czynu, do pracy nad odrodzeniem wewnetrznym.” 
 Wysoka ranga Mickiewicza na Pomorzu nie mo¿e dziwiæ. Przecie¿ w Toruniu, w oficynie E. Lambecka wydano pierwsz± edycjê „Pana Tadeusza”, opart± na pierwodruku paryskim z 1834 r.” . Równie¿ w Toruniu odby³ siê proces filomatów, który „pod wzglêdem zasiêgu ¶ledztwa i liczby oskar¿onych by³ w okresie niewoli drugim co do wielko¶ci procesem m³odzie¿owym po s³ynnym procesie filomatów wileñskich z 1823 r.”  Przypomnijmy: w 1900 r. policja zdekonspirowa³a ko³a filomackie w Che³mnie, Brodnicy i Toruniu.  Oskar¿ono 56 uczniów gimnazjum w Che³mnie, 9 uczniów gimnazjum w Toruniu, 19 uczniów gimnazjum w Brodnicy oraz 6 kleryków Seminarium Duchownego w Pelplinie. W trakcie rozwoju ¶ledztwa listê oskar¿onych poszerzono o 22 uczniów gimnazjów w Bia³ogardzie, Gnie¼nie, Krotoszynie, Ostrowie Wielkopolskim, Rogo¼nie, ¦remie, Poznaniu. Ostatecznie w licz±cym 84 strony akcie oskar¿enia znalaz³y siê nazwiska 60 podejrzanych. 15 oskar¿onych uwolniono z braku dowodów winy, 10 udzielono nagany, kilkunastu skazano na karê wiêzienia od 1 dnia do 3 miesiêcy. Wiêkszo¶æ oskar¿onych ju¿ przed rozpraw± relegowano ze szkó³. 
Oskar¿eni spotkali siê z pomoc± i szerokim poparciem ¶rodowiska polskiego. W trakcie ¶ledztwa zachowali solidarno¶æ i zadziwili obserwatorów odwag± osobist±.
Po og³oszeniu wyroku obroñcy oskar¿onych wnie¶li apelacjê do Najwy¿szego S±du w Lipsku. Zosta³a ona odrzucona 4 kwietnia 1902 r. Oskar¿onym pozosta³a jeszcze mo¿liwo¶æ zwrócenia siê z pro¶b± o u³askawienie do Wilhelma II. Ale w kwietniu 1902 r. zamie¶cili w polskiej prasie nastêpuj±ce o¶wiadczenie:
 „Koledzy! Po odrzuceniu rewizji, wniesionej przez nas przeciwko wyrokowi s±du toruñskiego, pojawi³a siê w gazetach pog³oska, ¿e zamierzamy wnie¶æ pro¶bê o u³askawienie. Pog³oska ta zniewala nas do skre¶lenia nastêpuj±cych uwag.
 Pro¶ba o u³askawienie by³aby przyznaniem siê do winy, b³aganiem o przebaczenie, by³aby upokorzeniem siê w ca³ym tego s³owa znaczeniu. My za¶ nie poczuwamy siê do ¿adnej winy. Ucz±c siê bowiem polskiego jêzyka, polskiej historii i polskiej literatury, spe³niali¶my jedynie nasz ¶wiêty obowi±zek. Wobec tego mo¿emy tylko powiedzieæ, ¿e nie pojmujemy i nie pojmiemy nigdy, dlaczego s±dy uzna³y nasze postêpowanie za karygodne- ale nie mo¿emy uznaæ, ¿e¶my zawinili.
Ka¿dy przyzna, ¿e w tych okoliczno¶ciach stawienie wniosku o u³askawienie ubli¿a³oby naszej godno¶ci, poni¿a³oby nas w oczach w³asnych i w oczach ka¿dego cz³owieka z charakterem.
Nie pro¶my zatem o ³askê, lecz poka¿my, ¿e umiemy z godno¶ci± cierpieæ za spe³nienie obowi±zku.”   
Pomorscy filomaci zachowali siê jak bohaterzy Mickiewiczowscy, bowiem twórczo¶æ Mickiewicza oraz wybrane fragmenty jego biografii by³y fundamentem ideowym tradycji filomackiej. Imiê Mickiewicza przyjê³y ko³a nakielskie i chojnickie. Pseudonimy z utworów Mickiewicza przybrali cz³onkowie ko³a wa³eckiego. W zestawach lektur filomackich  jako obowi±zkowe znalaz³y siê: „Pan Tadeusz”, „Gra¿yna”, Konrad Wallenrod”, „Powrót taty”, „¦witezianka”, „Lilie”, „Oda do m³odo¶ci” i inne utwory. Obchody rocznic zwi±zanych z ¿yciem i ¶mierci± poety mia³y dla filomatów rangê najwy¿sz± – zaraz  po rocznicach narodowych.
Biografia Juliusza S³owackiego by³a mniej wyrazista. Twórca krzemieniecki pozyskiwa³ czytelników przede wszystkim dzia³alno¶ci± literack±. Spis lektur filomackich zawiera³ co prawda obowi±zkowo na przyk³ad „Mariê Stuart”, „Mazepê”, Balladynê”, ale mimo to mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e S³owacki pozostawa³ w cieniu Mickiewicza. Czy by³o tak rzeczywi¶cie?
Dla recepcji twórczo¶ci Juliusza S³owackiego na Pomorzu i Krajnie szczególnie wa¿ny by³ rok 1909. Od kwietnia na ³amach prasy zaczê³y siê pojawiaæ apele o organizowanie obchodów rocznicy urodzin i ¶mierci poety. Pocz±tkowo akcentowano ideow± warto¶æ twórczo¶ci S³owackiego jako jednego z wieszczów: „Polska mia³a jednego Tytana, Króla-Ducha, wodza i Pie¶niarza, a tym jednym s± trzej nasi wieszcze (...). Adam Mickiewicz, Juliusz S³owacki stanowi± dzi¶ w pojêciach naszych prawie nieroz³±czn± trójcê jako olbrzymy poezji naszej w epoce romantycznej.”  „Naj¶wietniejsz± cnot± i najgorêtszym uczuciem Juliusza S³owackiego to jego mi³o¶æ ojczyzny, ca³ej, wielkiej z jej przesz³o¶ci± i przysz³o¶ci±. Zarazem kocha³ on w narodzie wielko¶æ, czysto¶æ i wznios³o¶æ, kocha³ piêkno, zapa³ i ¶wiêto¶æ”. 
Jednak S³owackiego czêsto sytuowano w drugim szeregu: „Najpopularniejszym (...) by³ i jest Mickiewicz, którego prochy dawno na Wawelu spoczê³y. Mniej za¶ zrozumianym za ¿ycia by³ Juliusz S³owacki, który nawet z Mickiewiczem nie móg³ siê zgodziæ (...).”  Z biegiem czasu  opinia ta ulega³a zmianie. Ros³a ranga twórczo¶ci S³owackiego. „Sto lat mija w tym roku od chwili urodzin wielkiego tego poety narodu naszego, a najwiêkszego mistrza s³owa”.  „Poezja S³owackiego jest jakoby organowy instrument o bogatych i d¼wiêcznych tonach (...). By³ (...) S³owacki w pe³nym znaczeniu poet± narodowym, by³ zarazem poet± przysz³o¶ci.”
Prasa obszernie relacjonowa³a obchody rocznicy urodzin S³owackiego w Poznaniu oraz w Krakowie. Apelowa³a, by podobne obchody organizowaæ w regionie:  „W ca³ym zaborze pruskim niech zabrzmi chór: Ho³d cieniom Juliusza”   Poda³a schemat organizacji obchodów, który powinien zawieraæ deklamacjê wierszy S³owackiego, pie¶ni patriotyczne, wyk³ad na temat biografii i twórczo¶ci poety, inscenizacjê fragmentu wiêkszego dzie³a.
Najwiêksze uroczysto¶ci na Krajnie odby³y siê we wrze¶niu 1909 r. w Górce Klasztornej. Ich opis znajdujemy w „Dzienniku Bydgoskim”: Niestrudzony wprost w pracy narodowej i spo³ecznej ksi±dz Leon Raczkowski (...) urz±dzi³ w niedzielê w obszernych poklasztornych lokalach w Górce obchód jubileuszowy ku uczczeniu pamiêci wieszcza naszego Juliusza S³owackiego. Zaproszonych go¶ci zebra³o siê najmniej jakie 600 osób i to – prócz 9 ksiê¿y i kilkunastu obywateli z £ob¿enicy i jednego z Nak³a – sam lud wiejski i roboczy”.   Program zawiera³ wyk³ad ks. Raczkowskiego o S³owackim, deklamacjê utworów „Ojciec zad¿umionych” i „Testament mój”, ¶piew chóru.
Organizowanie tak du¿ych przedsiêwziêæ nie zawsze by³o mo¿liwe. Prasa informowa³a o utrudnieniach ze strony w³adz i policji. „W powiecie bydgoskim, wyrzyskim, szubiñskim itd. nie wolno zwo³ywaæ zebrañ publicznych.”  Pewne problemy mieli te¿ organizatorzy obchodów w W±welnie.  Aby unikn±æ utrudnieñ, prasa zaleca³a organizowanie uroczysto¶ci w „kó³kach zamkniêtych”. 
Latem i jesieni± 1909 r. prasa bydgoska systematycznie zamieszcza³a opis obchodów w regionie. 27 sierpnia w Wysokiej odby³y siê ¶piewy patriotyczne, deklamowano „Testament mój”, „Hymn Boga Rodzica”, „Hymn legionu litewskiego, odegrano „dwa ustêpy z Jana Bieleckiego” . Prelekcjê o ¿yciu i twórczo¶ci S³owackiego przedstawili obywatel ziemski Jerzy Moczyñski oraz ksi±dz Skrzypiñski z Krostkowa. Uroczysto¶æ zakoñczono „¶licznym ¿ywym obrazem”.  29 sierpnia w Kruszwicy cz³onkowie Towarzystwa ¦piewu deklamowali wiersze S³owackiego i odegrali trzeci akt „Kordiana”, a prezes Towarzystwa Przemys³owego Pomianowski wyg³osi³ odczyt o twórczo¶ci poety.  Komitet obchodów w ¯ninie stanowili: ksi±dz Jasiñski, Grützmacher, E. Bykowski, A. Nowicki, T. Lapis, J. Janicki, A. Nowicki, W. Me³ka, W. Strzy¿ewski. Program obchodów 5 wrze¶nia zawiera³: mszê ¶wiêt±, ¶piewy patriotyczne, deklamacjê „Bieleckiego” i „Dumy o Wac³awie Rzewuskim”, odczyt o S³owackim.  8 wrze¶nia B. Domiñski wyg³osi³ wyk³ad o twórczo¶ci S³owackiego dla cz³onków Towarzystwa Ludowego w Lubiewie. 6 sierpnia odby³y siê okaza³e obchody w Gniewkowie: ksi±dz dziekan Haupa zaprezentowa³ obszern± prelekcjê, recytowano „Do pracy”, „Smutno mi, Bo¿e”.  17 wrze¶nia w Górce Klasztornej mia³y miejsce wspomniane ju¿ najwiêksze obchody krajeñskie.
Informacje o zorganizowanych obchodach urodzin J. S³owackiego w prasie bydgoskiej zamieszcza³y jedynie najprê¿niejsze o¶rodki polskie. Obecnie nie mo¿na ju¿ odtworzyæ uroczysto¶ci organizowanych przez „towarzystwa zamkniête” – na temat których dzia³alno¶ci informacji programowo nie ujawniano.
Zgromadzony materia³ pozwala jednak na wysnucie nastêpuj±cych wniosków:
1.    Obchody setnej rocznicy ¶mierci S³owackiego sta³y siê doskona³ym pretekstem dla upowszechnienia jego twórczo¶ci. 
2.    Na Krajnie S³owackiego traktowano jako wieszcza, lecz przede wszystkim jako mistrza s³owa. Dla Krajan poezja wieszcza by³a trudna, mia³a walory patriotyczne i uniwersalne, lecz chêtnie podjêli oni wysi³ek, by poezjê tê poznaæ, zrozumieæ, prezentowaæ.   
3.    W 1909 r. i w nastêpnych latach twórczo¶æ Juliusza S³owackiego przekracza³a granice obiegu wysokoartystycznego. W krêgu jej odbiorców znale¼li siê przedstawiciele ró¿nych ¶rodowisk. Tym samym twórczo¶æ S³owackiego odegra³a wa¿n± rolê w procesie konsolidacji, edukacji i uaktywnienia ¶rodowiska polskiego na Krajnie.