Kazimierz Burnat
 
    * * *
Snuje się babie lato
łatwiej umierać

ale przecież nie pora
zaludniać cmentarze
bezsensownym nagrobnym napisem
dogadzać żywym

jeszcze przede mną zima
kolejne lato

i babskie gadanie



    * * *
Twój uśmiech jest niebieski
jak koszula świata
i czas za widnokręgiem

twoje słowa niepewne
niczym spacer w obłokach

twoja długa niepamięć
moje oczekiwanie


    Powrót

Rozkułem się z przeszłości
teraz ja trzymam ją na uwięzi

słyszę radosny trzepot dzieciństwa
echo śmiechu
zabłąkanego pośród czereśniowych sadów
wzbogaca aromat mgły
nad rechoczącym stawem

rozkułem się
i niczym wolny więzień
obejmuję straż na Wale wsi
którą uroniło niebo
postrzępione górami

z urwisk spływa dźwięk wieczoru
ze mnie skrzypienie stodoły
czas się zachłysnął

z bochnem chleba w dłoniach
obłaskawiam cień śmierci

            Szczepanowice, 14.06.2005r.


    Brzozy

Białe brzozy

wyłuskuję je spośród innych
jeszcze sennych drzew
jak nitki szronu
obsiadły czarną ścianę lasu
koncentrują na sobie
wczesnoranny wzrok

dziwne czuję skurcz
jakbym trafił
na jedyny drogowskaz
wciska mnie w ziemię
i ani rozprostować rąk
odbić

ech życie
dokąd teraz