Łucja Gocek  
Czy Dysonans zwiastuje burzę? 
Niewiele wiem na temat Grupy Literackiej Dysonans z Wrocławia, choć miałam okazję zetknąć się z niektórymi jej członkami, a twórczość kilku innych poznać z  różnych publikacji.  Kiedy jednak niedawno  natrafiłam na zbiór „Przed  burzą”  i  z informacji w nim zamieszczonej dowiedziałam się, że jest to dwudziesty drugi z kolei almanach literacki tej Grupy  (pierwszy, pt. „ Na początku”, ukazał się  dokładnie dwadzieścia lat temu, w 1986 roku ),  nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z czymś unikatowym, bo po pierwsze – różnego rodzaju grupy, koła czy stowarzyszenia zrzeszające twórców mają zazwyczaj krótki żywot (często także te o ogólnopolskim zasięgu), po drugie – trudno chyba byłoby znaleźć podobną grupę, mogącą się poszczycić taką ilością zwartych publikacji (dorobek Dysonansu to, oprócz almanachów, także tzw. plakaty poetyckie, książki autorskie i monografia). Już chociażby same te fakty stanowią dostateczny powód, żeby wnikliwie przyjrzeć się tej ostatnio wydanej pozycji.
    Mam w swojej biblioteczce „Uwikłania”, jeden z wcześniej wydanych almanachów „Dysonansu” (1998 r.). W porównaniu z tą, liczącą ponad 300 stron książką, „Przed burzą”  (pod redakcją Kazimierza Burnata)  jest pozycją zdecydowanie skromniejszą (niewiele ponad 50 stron)., jednakże „Uwikłania” jak można wyczytać ze wstępu prezentują dorobek grupy z pięciu lat i wydane zostały z okazji piętnastolecia Grupy, a „Przed burzą” zawiera utwory z ostatniego roku. Spośród  19 autorów tylko sześcioro  znalazło się w obu tych tomach, z czego wnioskuję, że grupa nie jest hermetyczna, a to – według mnie -  jest ze wszech miar korzystne.
    Moja analiza zawartych w książce tekstów nie skupia się na ich wartości literackiej (to pozostawiam znawcom), a dotyczy przede wszystkim pomieszczonych w nich treści. Tym niemniej uważam za stosowne podkreślić, że znalazłam w niej utwory, które cechuje poetycki kunszt ( przeważa tu bowiem poezja),  precyzja w posługiwaniu się słowem i  wielka dbałość o nie.
Znajdujemy w „Przed burzą” wiersze o zabarwieniu egzystencjalnym, oscylujące wokół  tego, co każdy człowiek doświadcza i przeżywa na swój własny sposób, a więc miłość, cierpienie, tęsknotę, samotność, śmierć (Agnieszka Borowiec, Anna Brzeska, Joanna Górawska, Stefan Górawski,  Joanna Jędrzejewska – Bałdyga,  Tadeusz Kolańczyk,  Barbara. Schodowska, Dawid Sowiński, Robert Sznajder). Odbywamy też wraz z autorami nostalgiczne podróże do miejsc  zapamiętanych z dzieciństwa lub znanych tylko z opowieści przodków ( Leszek Musa Czachorowski, Alfons Soczyński )  i  podróże w głąb duszy,  w te pokłady człowieczeństwa, gdzie splatają się ze sobą i sacrum, i profanum , gdzie rodzą się pytania o sens i prawdę oraz w głąb umysłu, gdzie biorą początek filozoficzne rozważania   (Kazimierz. Burnat, Jan  Smalewski, Tadeusz Stirmer ). Czytelnik ma także okazję spojrzeć na świat z perspektywy świadka losów jednostki i zbiorowości, uwikłanych w indywidualne i społeczne dramaty, zagubionych w otaczającym ich świecie , który narzuca rozliczne ograniczenia, często wypacza  moralne postawy, znieczula , wprowadza zamęt, ale i  - poprzez doświadczenia – uczy pokory i dystansu (Eligiusz Błaszków, L.M. Czachorowski. Edward. Derylak, Krystyna Hollitzer, Wiesława Maria Kacperska). Niejako „na deser” Jan Stanisław Jeż zafundował nam tragifarsę  w formie bajki o wielkim turnieju w Królestwie Zoolandii.
Mimo tej różnorodności tematycznej almanach „Przed burzą” wydał mi się, po pierwszej pobieżnej lekturze, nazbyt jednobarwny.  Miałam odczucie, jakby dominowały w nim szarość i czerń: (Nie ma w nas szans na pojednanie/ Nie ma nadziei... – J. Jędrzejewska Bałdyga, wiersz bez tytułu); (... bez ciebie inne zapachy / niby jest jak było/ lecz to już nie ten Dom- W.M. Kacperska, „Niedosyt”); (Wyłamuje gwiazdy i krzyczy / mam mam / mam moje szczęście // ono spłoszone nagłym spotkaniem / topnieje / zostawiając tylko ślad / w wąwozach dłoni – A. Borowiec, „Spotkanie”); (Chciałabym cię ulepić/ brakuje mi formy // Chciałabym cię nazwać / brakuje mi słów // Chciałabym byś był / brakuje mi powodu – J. Górawska , wiersz bez tytułu ); (... Nie dla mnie wzloty / Pozostało mi tylko / pełzanie po bruku / i pył zeschniętych marzeń – B. Schodowska, wiersz bez tytułu );  (Tłum, ponure twarze. / Ktoś wysłał złowrogie spojrzenie / i tylko cisza; / Słychać spadające myśli. / Jeszcze widzę jej uśmiech na szybie, / czerwony napis /* W razie potrzeby stłuc młotkiem*. / Nie potrafię –  D. Sowiński, „Podmiejski” ; (  ... W pętli ścieżek skloaczona płacheć ziemi: / naród sobie / Na ścierwisku wschodzą śmieci / uświęcone jak opłatek / purchawieją czaszki chleba // Nie ma ptaków – T. Stirmer, „Martwa wiosna”).
Uważniejsza analiza pozwoliła mi jednak, oprócz tych czerni i szarości,  zobaczyć także jaśniejsze błyski.  Są one wyraźne w wierszach T. Kolańczyka, w których podmiot liryczny wyznaje:  A nocą / z gwiazdy w moim oknie / sięgam wyspy jesionowej/ gdzie ty już zasypiasz (...) - wiersz „Bez dotyku” lub:  Znalazłem cię / w szarym piasku codzienności // nie gorzką algę kamień otłuczony - / krople bursztynu podniosłem // lepka wrażliwością / wchłonęłaś miałkie drobiny / osaczają teraz światło / z żywicznej tęczy // uwolnię je / wystarczy zdrapać przeszłość // ciepło rąk wystarczy  - wiersz bez tytułu. Budujące akcenty widoczne są u K. Burnata : (... coraz głębiej w ląd / wsiąkają błagania /  już dotykają dna nieba / twoich stóp // na podmokłym nabrzeżu / przebaczenie – wiersz bez tytułu ) , (... wypełniony księżyc / ustępuje miejsca miękkiemu światłu / zroszonego Poranka // wpisuję się w jego świeżość / ciepłym pulsem / aby nadać sens bliskości / narastaniem wzruszenia // wtulam się w pień / własny skrawek nieba - „Przenikanie”).
 Optymizmem zabarwione są także, co czytelnik z pewnością skrupulatnie wyłowi, niektóre teksty autorów przywołanych wyżej jako sprawców ciemnych klimatów.
Szczególnie jednak utrzymane w żartobliwej tonacji wiersze K. Hollitzer  „Miałem zdrowie”, „Odwrotnie”, „Samo stare”  ; W. M. Kacperskiej -  „*** Spod kołdry (...)” czy  L. M. Czachorowskiego – „***  Moja sympatyczna sąsiadka (...)”, nie ujmując nic z dramaturgii spraw, o których (w większości) traktują, stanowią znakomitą przeciwwagę dla tych, w których dominują smutek, gorycz czy beznadzieja.
Moje spostrzeżenia chcę zakończyć dywagacją  na temat tytułu almanachu. Treści w nim pomieszczone jakoś nie przekonują mnie o jego trafności. Czy jest to zapowiedź? Jeśli tak, to czego?  Nie przypuszczam, by owa burza zapowiadała zwrot ku  innej poetyce, bo  to mogłoby mieć uzasadnienie w odniesieniu do jakiegoś konkretnego twórcy, który  poszukuje nowych środków wyrazu  zarówno w treści jak i w formie, nie zaś w odniesieniu do grupy ..  Jedynym więc wytłumaczeniem – moi zdaniem – jest  chęć uświadomienia czytelnikowi, że człowiek (ludzkość)  znajduje się w fazie zaćmienia, że coraz  bardziej postępująca alienacja jednostki w społeczeństwie osłabia je i deformuje, a to z kolei prowadzi do zacierania się granic między dobrem a złem, do wynaturzeń, upadku wartości moralnych,  co w konsekwencji może osiągnąć apokaliptyczny wymiar, jeśli coś  (czyżby poezja ?) nie wywoła owej tytułowej „burzy”, po której to, co zaćmione, odzyska właściwy kształt i barwę.  Nie wiem, na ile moje dociekania są trafne, ale tak czy inaczej,  zbiorek  pod redakcją K. Burnata wart jest uwagi i uważnej lektury.
Szkoda, że w almanachu nie zamieszczono not o autorach, bo choć dla oceny walorów literackich  tekstów jest to bez znaczenia, to jednak pozwala czytającemu zaspokoić ciekawość, z kim ma do czynienia.
                         
* * *

„Przed burzą”, almanach, red. Kazimierz Burnat, Klub Śląskiego Okręgu Wojskowego, Grupa Literacka Dysonans, Wrocław 2006, ss. 54.


OBOK Krajeński Kwartalnik Kulturalny