Klaudia Bączyk
Ikar współczesny 
 
Osaczają mnie różowe kwiaty. Wszędzie zieleń roślin i zapach drzew. Tak piękna przestrzeń, a jednak odczuwam jakiś niedosyt. Nie to, żebym wymagał czegoś ponad, jest mi dobrze. Gdziekolwiek spojrzę, widzę  przyjazne twarze, miłe spojrzenia, szerokie uśmiechy. Wszyscy są przy mnie, ale w sumie to wciąż jestem sam. Kwiaty, które niegdyś tak bardzo kochałem, straciły czar nowości i stały się jakieś powszechne, banalne. Wszystko jest takie szare. Zapach też jakby stał się bardziej duszący... Granice drzew zacieśniają się coraz bardziej, a w środku ja i oni, tak bardzo zbliżeni do siebie, że jeszcze chwila, a nie będzie możliwości zrobienia kroku. Wszędzie ktoś, coś, fuuuuj!
Spoglądam w niebo i jedynie w nim dostrzegam nadzieję na lepsze jutro, na poszerzenie granic świadomości, na jakiś byt. A gdyby tak odlecieć? Gdyby wyruszyć gdzieś daleko i zapomnieć o szarych drzewach, duszących zapachach, małej przestrzeni i ludziach szczerzących się, jak zwykle niekoniecznie szczerze? Gdyby tak być naprawdę i nie tłamsić się już w jednym miejscu, nie myśleć o nim jak o domu... A co gdyby wyruszyć tam w dal i... poczuć na nowo rośliny, ludzi, zapachy... Czy bez tego miejsca nie będę sobą? Czy naprawdę nie ma możliwości bycia poza tym co przyziemne i znane od wieków?...
Pomyślawszy to, niczym mitologiczny ojciec z synem, zbudował skrzydła, przyczepił do swego wątłego ciała i...
... skoczył z jedynej góry w okolicy. Nie przeżył... Nigdy wcześniej nie doczytał historii Dedala i Ikara, zgubił go brak pokory i chęć trwania poza ustanowionymi granicami.
Czy z tej jakże banalnej śmierci może płynąć jakikolwiek wniosek?
Możliwe, że pod tą absurdalną sytuacją kryją się jedyne prawdy, wyznawane bez względu na: zapachy, ludzi, rośliny, przestrzenie:
Bez względu na to bowiem, co mówimy, granice są nieprzekraczalne...
Patriotyzmu nie ma, gdyż każdy marzy o wyjściu poza to, co znane i przytłaczające...
I tak poprzez swą śmierć pokazał coś więcej niż jakiś tam Dedal czy Ikar, bowiem jego historia była krótka i każdy doczytał ją do końca...