|
nr 2, czerwiec 2006
OBOK
Krajeński Kwartalnik Kulturalny
|
|
Tomik Wiesława Kluszczyńska Zgubiłam zieloność Wiersze Michał Mędlewski Jerzy Fryckowski Dawid de Rosier Anna Adamczyk Robert Sznajder Proza Ryszard Kilar Postoje pamięci Joanna Górawska Opowiadania Maciej Woś Historia Cywilizacji Pająków Mgła Tomek Klarecki Iza Smolarek Wilk i śmierć bankiera Recenzja Publicystyka Romuald Rosiński Prasa Krajny w okresie międzywojennym Romuald Rosiński Michała Mędlewskiego poetycka podróż sentymentala Romuald Rosiński O poezji Wiesławy Kacperskiej |
Ileż to razy, patrząc w telewizor, widzę znane mi sceny - tłumy zdesperowanych ludzi z resztkami dobytku, byle jak ubrane i zewsząd upatrujące nowego nieszczęścia. To ludzie wyganiani przez wojny, biedę i szukający gdzieś spokojnego miejsca na ziemi. Te sceny są mi dobrze znane z autopsji. I ja kiedyś byłem członkiem tłumu przekraczającego granicę, udającego się w nieznane, uciekającego przed grozą codziennego życia i niezbyt ochoczo witanego w nowych siedzibach. Strachem napawało tłum wygnańców wszystko: sąsiad donosiciel, żołdak mogący w każdej chwili zadać ból cielesny, urzędnik wypowiadający swoje "niet", lub "nein". I nie było przy tym kamer telewizyjnych, wścibskich dziennikarskich oczu. Być może moja pamięć o tamtych dniach przybladła, zamazała się wraz z nowymi przeżyciami i zagrożeniami. Mimo tego wraca wraz ze wspomnieniami utracony kraj: miasto, ulica, dom, wieś, kolor nieba i ziemi, smak potraw, kościół, park w którym chowałem się w zabawie za drzewami. więcej Ile jest warte życie detektywa? Pięćset złotych dziennie plus koszty? Popełniono morderstwo. Ofiara to młody, przebojowy dyrektor jednego ze znanych biur maklerskich. Człowiek obracający na co dzień milionami dolarów. Geniusz finansowy. Światowiec. A tak zupełnie przypadkowo - syn komunistycznego prominenta. Kontrakt na odnalezienie sprawcy dostaje prywatny detektyw, Tomasz Wilk, były funkcjonariusz UOP-u i niepoprawny kobieciarz. Wchodząc w mroczny świat finansowych kombinacji, Wilk nie wie, że zlecono jeszcze jeden kontrakt... więcej Pierwsze wiersze Mędlewski publikował w „Głosie Krajny”. W czasie II wojny światowej, więziony w Murnau, nie zaprzestał działalności literackiej. Zapewne wpływ na to miała także przyjaźń z takimi więźniami jak profesor łaciny Edward Stachak, poeta Tadeusz Sułkowski, wykładowca logiki Jan Drewnowski. W Murnau powstał rękopis debiutanckiego tomiku Mędlewskiego „Słońce w dolinie”, który zaginął podczas ewakuacji więźniów z obozu. Kolejny tomik, „Widoki moje” , ukazał się prawie pół wieku później, w 1992 r. Zawierał kilkadziesiąt utworów. Józef Ratajczak pisał o nich: „W wierszach (...) widać rzeczywistość otaczającą poetę, świat, w którym żyje, który zna, w którym się porusza (...). Więc przyroda, wiejskie obejście, codzienność i zwykłość bytowania (...). Najbardziej ujmuje realizm poetyckiego obrazowania” Maria Jentys podkreśliła urok wędrówki poety w przeszłość, do krainy dzieciństwa.więcej 17 grudnia 1931r. do rąk czytelników trafił pierwszy numer „Głosu Krajny”, geneaologicznie związanego z wydawanym od 1920 r. przez starostwo wyrzyskie „Orędownikiem Powiatowym”, publikatorem komunikatów urzędowych. Od 1931r. „Orędownik” stanowił regularny jednostronicowy dodatek „Głosu”. W stopce redakcyjnej zamieszczono informację, że za dział urzędowy odpowiada starosta, natomiast za dział nieurzędowy Wacław Malicki, właściciel, wydawca i redaktor naczelny „Głosu Krajny”. W Nakle znano go również z aktywnej działalności politycznej w Narodowym Chrześcijańskim Zjednoczeniu „Razem". Redakcja „Głosu Krajny" miała siedzibę przy ul. Dąbrowskiego 14 w Nakle. Pismo ukazywało się do końca sierpnia 1939 r., cieszyło się dużą poczytnością w środowisku polskim. więcej Gdy była mała zawsze bawiła się, że jest królową, która ma wiele służących i ogromną ilość pieniędzy. Gdy dorastała, postanowiła, że zrobi wszystko, by spełnić dziecięce marzenia. W szkole średniej uważali ją za największego kujona, choć w ogóle się tym nie przejmowała, tylko zarywała noce aby zdać egzamin dojrzałości na same szóstki. Po maturze najpierw pojechała za granicę by zdobyć pieniądze, nie wyobrażała sobie sytuacji, żeby musiała się utrzymać za jedyne czterysta złotych. Przecież miała być królową... więcej Wyrzuciłem z mego pokoju obraz damy w koronie, trzymającej w swych objęciach królewskie dziecko, a na jej miejscu umieściłem portret naszego ojca Stalina. Zapaliłem przed nim czerwoną lampę i zacząłem głośno „internacjonał” śpiewać. Niech słyszą kapitalistyczne gadziny i drżą ze strachu. Za kilka dni udało mi się znaleźć w ilustrowanym tygodniku portret Hitlera, zamieszczony na całej stronie. Bardzo się tym ucieszyłem. Potem w domu na tekturę nakleiłem i dużymi literami u dołu napis umieściłem Adolf Hitler - największy sojusznik wodza Rosji - Stalina! więcej |