Paulina Stodolska
Z dnia na dzień

Płacz. Krew. A na środku jezdni on… Troy, leżący, nie poruszający się. W około harmider, twarze nie kryjące zaciekawienia. A w nich ja, Gabriela Christensen, klęcząca nad zwłokami chłopaka, którego tak bardzo kochałam, właściwie nadal kocham. – Ten koszmar nawiedza mnie i nie raczy opuścić. Koszmar, który spełnił się i tak bardzo boli. Nawet nie umiem opisać jak bardzo. Ból, jaki przenika przez moje ciało jest niewyobrażalnie mocny.
Ale może od początku…
Wszystko zaczęło się na balu “bez okazji” jak to nasza pani dyrektor nazwała. Tam go właśnie poznałam, Troya. Wysokiego, blondyna o dużych niebieskich jak ocean oczach.
To znaczy widywałam go wcześniej, zdarzało się, że mieliśmy czasami wspólnie treningi z koszykówki. Dość nieprzyjemne treningi. Dało się odczuć nerwową atmosferę i napięcie, jakie panowało pomiędzy drużynami. Nie… pomiędzy mną a Troyem. Zabawne nigdy przed balem nie poznaliśmy się, a rywalizowaliśmy ze sobą na każdym kroku. Był istny koszmar. Wtedy tak myślałam, jednak teraz, co czuję to jest dużo gorsze od koszmaru, nawet tego najstraszniejszego. Wracając do tematu… Wcześniej go nienawidziłam, irytowała mnie jego pewność siebie, wywyższanie się. Jakie to było denerwujące! Jednak teraz mi tego brakuje. Ale prawdą jest, że Troy od początku roku szkolnego podobał mi się, nie tylko mnie, połowie dziewczyn w szkole. Nic dziwnego. Był mądry, przystojny i wysportowany, był kapitanem drużyny koszykarskiej męskiej, a ja żeńskiej. Na balu to on do mnie pierwszy podszedł, poprosił do tańca. Byłam w siódmym niebie. Tak właśnie narodziła się nasza przyjaźń. Ale moment! Nie mogę zapomnieć o reszcie moich przyjaciół. Edward i Kamil, którzy również są koszykarzami oraz przyjaciółmi moimi, dawniej Troya, byli jak bracia, od dziecka razem. Są też Jowita, którą znam od kołyski, Sylwia, Joanna, Nikola oraz \Julia, jesteśmy jak siostry.
Pamiętam jak pierwszy raz go zobaczyłam… Dość! Muszę o tym zapomnieć! Tylko jak? Nie potrafię wymazać z mojej pamięci tych wspomnień. To cholerne wspomnienie trzymające się mnie kurczowo, nie chce odejść w niepamięć. Tak bardzo bym chciała cofnąć czas. Moje ostatnie wypowiedziane słowa, “Ale ja ciebie nie kocham! Nienawidzę! Daj mi święty spokój, nie chcę cię już więcej widzieć!”. Żałuję, że to powiedziałam. Te słowa musiały go zaboleć. Nie… na pewno zabolały. Tak bardzo, jak mnie teraz, kiedy go nie ma i nie będzie...
– Gabrielo ktoś do ciebie! – Krzyknął mój ojciec z dołu. Ciężko westchnęłam. Znowu ktoś przyszedł mnie męczyć. Niechętnie, ale zeszłam. Ujrzałam przed sobą pęknął, średniego wzrostu brunetkę o czekoladowych oczach.
– Cześć – wymusiłam uśmiech na twarzy. Mam tylko nadzieję, że wyszedł na szczery, ale widząc minę mojego taty zaczęłam w to wątpić. – Co sprowadza cię w moje skromne progi?
– Spytałam, jednak wiedziałam, po co tak naprawdę przyszła. To oczywiste – żebym z nią poszła na spacer. Od kilku tygodni nigdzie, po za szkołą, nie wychodzę, więc moi “kochani” rodzice chcą się mnie na kilka godzin pozbyć z domu. Tylko po co? I tak całymi dniami przesiadują w hotelu. Rozumiem, że pilnują interesów, ale na Boga przecież hotel się nie spali jak na kilka dni wezmą urlop!
– Przyszłam ciebie odwiedzić. – Odpowiedziała Nikola.
– Zapraszam na górę. – Powiedziałam, przygotowując się, że w najbliższym czasie będę musiała udawać, że jest wszystko okej. Ale prawdą jest, że nie jestem dobrą aktorką.
– Wchodzisz?! – Krzyknęłam, kiedy znalazłam się na górze. Pewnie obmyślała wraz z moimi rodzicami jak mnie wyciągnąć z domu.
– Już! – Odkrzyknęła i od razu znalazła się w moim pokoju. Gdy weszła zauważyłam na jej twarzy malujący się szok.
– Gabi – zaczęła patrząc z szeroko otwartymi oczami na gołe ściany mojej sypialni. – Czemu zerwałaś wszystkie plakaty z Zac Efronem. Co z nimi zrobiłaś? – Zaczął się potok pytań. – Po co? – Powtórzyła a ja milczałam. Nikola wpatrywała się we mnie wyczekująco.
– Bo – zaczęłam. – Bo…
– To już wiem, coś jeszcze się ciekawego dowiem oprócz tego cholernego, bo?! – Krzyknęła poirytowana. Znowu milczałam.
– Za dużo wspomnień. – Szepnęłam, jednocześnie przerywając głuchą ciszę. – Przypominał mi Troya! Chcę zamknąć ten rozdział, ale nie umiem! Wpadłam w furię. – Po co tak naprawdę przyszłaś? – Spytałam, kiedy trochę ochłonęłam.
– Po lekcje – odpowiedziała.
– Po lekcje? – Zdziwiłam się, przecież była w szkole.
– Wiesz zapomniałam spisać, nie uważałam na lekcjach – zaczęła wygadywać bzdury. Nikola nie uważająca na lekcjach? Musiało być jakieś naprawdę ważne święto. – To podasz?
– A gdzie masz swoje zeszyty, ćwiczenia? – Spytałam. Zastanawiała się intensywni nad tym, co mi dopowiedzieć. Czyli miałam rację, po co tak naprawdę przyszła. Również nigdy nie była dobrą aktorką.
– Bo widzisz…
– Jeśli przyszłaś tylko po to, żeby gdziekolwiek mnie wyciągnąć to tracisz swój czas.
– Ale…
– Nie ma ale – przerwałam ostro. – Najlepiej będzie jak wyjdziesz.
– Oddalasz się od swoich przyjaciół, którzy ciebie potrzebują.
– Może ja was nie potrzebuję! – Krzyknęłam.
– W to nie wierzę. Szukasz tylko wymówki żeby być sama. Ale pamiętaj w takich chwilach jak ta najbardziej są potrzebni przyjaciele.
– Mnie nie są – warknęłam.
– Zmieniłaś się, ale kiedy to zrozumiesz może być za późno. – Mruknęła i wyszła trzaskając za sobą drzwiami.