OBOK Krajeński Kwartalnik Kulturalny, nr 13 2008 poezja proza  współczesna

Krajeński Kwartalnik Kulturalny OBOK            
literackie pismo internetowe non-profit  
wydawca: Krajeńskie Stowarzyszenie Kulturalne         
nr 13, wiosna - lato 2009 r.    
  

powrót do strony głównej

 
 Dawid de Rosier

wiatr
przywiał niepokój
do miasta

wierszami pełgał
domościennie

ptak spłoszony
zwyczajny
a może
demiurg

i międzylądowanie gazety
pod moimi stopami

strona piętnasta

krzyżówka


„Wiadomości Krajeńskie”, nr 17, 26 kwietnia 1996 r.



Michał Mędlewski

Jutro znów

Były dni  takie różne –
Ranki szronem mroziły
i myśli kłębiły...
Były złe – nieme – próżne –
Czasem stukot szyn żelaznych
Gnał mnie w dal zmilczałą
Na dzień jakiś wielki
Tradycyjny, jak w pieśń zmurszałą,
Brałem w pamięci pamiątkę
Dni wielkich
Dobrych czasem, a czasem złych.

 „Głos Krajny, nr 41, 22 maja 1935 r.




Romuald Rosiński

Źródło w zimnym słońcu


w moim miasteczku
chłopcy bawią się klockami

młodzi budują
wieże do nieba

starszym wszystko
rozsypuje się
w rękach

najstarsi nie wierzą
że można coś
z tego ułożyć



Andrzej Ikert


Bydgoski Marzec 1981

Ledwo ojciec zdążył przyciszyć „jad sączący się z „telewizorni kołchozowej”, już byłem przy radiu. Nerwowo kręciłem gałką, szukając na skali dobrze mi znanego punktu … tu rozgłośnia polska Radia „Wolna Europa”. Wstrzymaliśmy oddech. Zagłuszaczka, nazywana przeze mnie „młockarnią”- pracowała „pełną parą”. Z tego jazgotu można było wyławiać tylko pojedyncze słowa, składające się w jakąś całość. Szybko zauważyłem jednak, że najczęściej pojawiającym się słowem, było – odmienione przez wszystkie przypadki – słowo: „prowokacja”. Zacząłem dalej kręcić gałką w poszukiwaniu londyńskiego pasma Radia BBC. Tu już odbiór trochę lepszy. Wszystko zdawało się potwierdzać to, co mówiła „Wolna Europa”. Coraz więcej faktów, coraz więcej szczegółów, składających się w rzeczywisty obraz sytuacji. Cytowane są pierwsze wypowiedzi i komentarze znanych polityków, dziennikarzy, obserwatorów oraz rodzimych dysydentów (...).
Wszystko to chłonęliśmy jak gąbka, traktując jako „odtrutkę” na „jad”, sączący się z „telewizorni kołchozowej”. Serwisów informacyjnych z zagranicznych stacji słuchaliśmy co godzinę, aż do późnej nocy.

(...) Wreszcie pojawiła się czołówka „Dziennika Telewizyjnego”- wydanie popołudniowe. Dyżurny spiker, Stanisław Cieśnin, starając się zachować śmiertelną powagę, cedził jakieś słowa, do których nikt z domowników nie przywiązywałby większej uwagi, gdyby nie ich treść: „ekstrema”, „kurs na konfrontację”, „elementy radykalne”, „środki przymusu bezpośredniego”, „służby porządkowe”, „interwencja”, „ład spokój i porządek”, „obywatelska odpowiedzialność za Kraj”, „sesja Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy”, „Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy”, „strajk okupacyjny rolników” itp. Jednak najczęściej wymienionym słowem w tym bełkocie, było słowo „Solidarność”, wymawiane tak, jakby było słowem jakimś magicznym, wręcz wyklętym i zakazanym.  (dalej).